Mapa przebiegu wycieczki
Mapa przebiegu wycieczki

Radunia to jedna z najbardziej pracowitych rzek w Polsce.  Znajdują się na niej liczne elektrownie wodne, które produkują prąd na potrzeby Gdańska i okolic. Obiekty hydrotechniczne z początku XX wieku to unikalny kompleks zabytków techniki. To jedyna rzeka w Polsce, która w tak dużym stopniu została zagospodarowana do wytwarzania energii elektrycznej. Elektrownie wodne tworzą unikatowy kompleks zwany Kaskadą Raduni, bardzo ciekawy ze względu na malownicze położenie wśród wzgórz morenowych oraz oryginalną architekturę elektrowni – najstarszych tego typu obiektów przemysłowych na Pomorzu. Urządzenia te wciąż są używane do wytwarzania energii elektrycznej, która zasila okoliczne tereny. Dzieje wykorzystania energii wodnej na Raduni sięgają XIV wieku, kiedy to Krzyżacy zbudowali rozpoczynający się w Pruszczu Gdańskim kanał o długości 13 km, który wodami rzeki Raduni napędzał koła gdańskich młynów. Następnie na wszystkich pomorskich rzekach powstawało wiele siłowni napędzających tartaki, wytwórnie papieru i młyny.

Z pasjonatami turystyki rowerowej z Grupy Rowerowej 3miasto postanowiliśmy zapoznać się bliżej z malowniczymi rejonami tak „energetycznego rejonu” Pomorza. Okolice Raduni już niejednokrotnie pokonywaliśmy na rowerach i pieszo, ale tym razem chcieliśmy się skupić na bliższym zapoznaniu się z zabytkami położonymi na samej rzece. Innym celem wycieczki było również weekendowe ładowanie akumulatorów po tygodniu pracy.

Na naszą niedzielną „elektryczną” wycieczkę ruszyliśmy z Gdańska i udaliśmy się w rejony jak najrzadziej uczęszczane przez blaszanych użytkowników dróg. Zgodnie z naszą maksymą – jak najdalej od asfaltu i dużego ruchu – pojechaliśmy w kierunku Pruszcza Gdańskiego. Wybraliśmy drogę wiodącą przez rejony fortyfikacji  Dolnego Miasta i dalej Żuław Wiślanych. Jako wstępny zarys początku trasy wybraliśmy podróż wzdłuż czerwonego szlaku pieszego, żeby później „odbić” w kierunku miejscowości Radunica i Pruszcz Gdański. Rejon Żuław był bardzo dobrą rozgrzewką przed czekającym na nas bardziej pofałdowanym i wznoszącym się biegiem Raduni.

Elektrownia Pruszcz Gd.
Elektrownia Pruszcz Gdański

Po osiągnięciu pierwszego celu – Elektrownia Pruszcz I – nasza grupa wycieczkowa powiększyła się o kolejnych kilku uczestników. Elektrownia Wodna Pruszcz I w Pruszczu Gdańskim położona jest w rozwidleniu rzeki Raduni rozdzielającym rzekę na Nową Radunię – Kanał Raduni, wybudowany przez Krzyżaków w XIV wieku – i Starą Radunię. Położona jest w odległości około 2 km od stacji kolejowej Pruszcz Gdański na linii Tczew- Gdańsk i w odległości 11 km od Gdańska. Elektrownia wodna wybudowana została w 1921 r. Po wojnie elektrownie uruchomiono w 1946r. dla wytworzenia energii elektrycznej poprzez pracę turbiny wodnej wykorzystującej energię rzeki Raduni kierowanej z rozwidlenia do Nowej Raduni – na wlocie do krzyżackiego kanału. Hydrowęzeł pruszczański już od XIV wieku był budowlą strategiczną za względów gospodarczych i obronnych gdańskiej metropolii. Jego układ praktycznie do dziś pozostał niezmieniony. Postęp techniki nakazywał jedynie kolejne zmiany konstrukcji jazów i zastawek.

Kolejnym etapem naszej wycieczki jest druga pruszczańska hydrokonstrukcja – Elektrownia Pruszcz II. Jest ona najmłodszym dzieckiem Zakładu Elektrowni Wodnych jest oddana do użytku w grudniu 2005 roku. Układ przestrzenny hydrowęzła w Pruszczu Gdańskim umożliwiał usytuowanie drugiej elektrowni na starym korycie Raduni. Do realizacji zamierzenia przyczyniła się… powódź w lipcu 2001 roku. Przepustowość Kanału Raduni okazało się zbyt mała, by przyjąć wodę z kanalizacji burzowej górnego tarasu Gdańska i wezbranych potoków, tym bardziej że od lat sześćdziesiątych, kiedy to energetyka oddała Kanał Raduni innym administratorem, zarzucono zwyczaj corocznego oczyszczania urządzenia z namułów po wiosennym spływie wód. Do zmniejszania przepustowości kanału i osłabienia jego obwałowań dodatkowo przyczyniło się wprowadzenie rozmaitych instalacji w dnie i w groblach urządzenia.

Po zrobieniu kilku pamiątkowych fotek i krótkiej przerwie na domyślne zgłębienie tajników funkcjonowania najnowszego dziecka hydroenergetycznego spiesznym tempem udaliśmy się w kierunku następnej elektrowni raduńskiej. Jak dotychczas droga przebiegła nam bez żadnych niespodzianek pogodowych jak i związanych z poważniejszymi awariami technicznymi sprzętu. Po przejechaniu niespełna 4 km naszym oczom ukazała się kolejna elektrownia – Juszkowo.

Elektrownia Juszkowo
Elektrownia Juszkowo

Elektrownia wodna Juszkowo została zbudowana współcześnie z Kuźnicami w roku 1937. Podobnie jak położony niżej Pruszcz jest to elektrownia przepływowa. Ta elektrownia również powstała w miejsce istniejącego obiektu: w przekroju Juszkowa działał młyn. Istnienie młyna o tyle ułatwiało pracę budowniczym elektrowni, że mieli rozeznane przepływy, podczas budowy zaś mogli wykorzystywać urządzenia młyńskie do kierowania wód Raduni tak, by omijały miejsce robót. Podczas wojny elektrownia pracowała i do dnia dzisiejszego pracuje bez większych zmian. Na etapie elektrowni Juszkowo skończyła się płaska droga i rozpoczęła się z początku delikatna, stopniowa wspinaczka na wyżej położone połacie i rejony Raduni. Poziom gruntu stopniowo zaczynał się wznosić, ale dobrze przygotowana turystycznie infrastruktura sprzyjała naszej dalszej wycieczce. Mogliśmy z poziomu siodełka roweru zapoznać się z urokliwym i bardzo atrakcyjne wyglądającym szlakiem kajakowym wiodącym przez wody Raduni. Wspólnie doszliśmy do wniosku, że kajakowy szlak elektrowni wodnych na Raduni jest również rewelacyjną alternatywą do kanapy i pilota telewizyjnego… Zresztą, podejrzewam że bardzo dużym powodzeniem cieszyły by się turystyczne programy komputerowe np. symulator kajaka lub roweru… Z poziomu kanapy i komputera zwiedzać na wirtualnym kajaku lub rowerze urokliwe i „sztuczne” atrakcje regionu. Ale, czy taka alternatywa zastąpi przyjemność obcowania z rzeczywistą przyrodą i naturalnymi okolicami pięknych okolic Trójmiasta? Z pewnością NIE!!! Dlatego też Grupa Rowerowa 3miasto organizuje i będzie organizować i zachęcać do aktywnego spędzania czasu. Dlatego wyłączcie telewizory i dołączcie do ludzi pozytywnie zakręconych…

Nastepny etap naszej historii to elektrownia Kuźnice – uruchomiona w 1934 roku. Jest elektrownią przewałową pracującą w ścisłym powiązaniu z elektrowniami w Straszynie i w Prędzieszynie, to znaczy cała woda zrzucona w przekroju Straszyna musi przejść przez stopnie w Prędzieszynie i w Kuźnicach zarówno Prędzieszyn jak i położone poniżej Kuźnice są „dolnymi stopniami” Elektrowni Wodnej Staszyn. Miasto Gdańsk przejmując młyny i kuźnie wodne wraz z uprawnieniami do piętrzenia w nich wody od Straszyna w dół miało już wizję przyszłej zabudowy Raduni. Jako pierwszą pobudowano elektrownie w Kuźnicach na miejscu kuźni wodnej, która mieściła się w części budynku dzisiejszej rozdzielni elektroenergetycznej.

Kolejna elektrownia wodna na naszej trasie to Prędzieszyn. Elektrownię  Wodną Prędzieszyn uruchomiono w 1937 roku. Jest elektrownią przewałową pracującą w ścisłym powiązaniu z elektrownią w Straszynie, to znaczy cała woda zrzucana w przekroju Straszyna musi przejść przez stopień w Prędzieszynie. Zarówno Prędzieszyn jak i położone poniżej Kuźnice są „dolnymi stopniami” Elektrowni Wodnej Straszyna. Wcześniej wybudowana elektrownia w Kuźnicach na miejscu kuźni wodnej. Ale Radunia w Straszynie ma jednak dość duży spad, więc cofka Kuźnic nie sięgała do samego Straszyna, który tymczasem rozbudowano. Postanowiono uzupełnić kaskadę jeszcze jednym stopniem wodnym w Prędzieszynie. Rzeka płynęła wówczas w innym miejscu. Na starym korycie były jeszcze dwa młyny. Elektrownie jednak budowano na suchym lądzie, by później rzekę wykopanym kanałem doprowadzić do turbin. Z realizacją inwestycji nie było chyba problemów, bo cała budowa trwała niespełna rok. Elektrownia ruszyła na przełomie 1937 i 1938 roku, w gorącym przedwojennym okresie. Główne urządzenia, turbiny, generatory i regulatory pracują praktycznie bez zmian, zmodernizowano jedynie część elektryczną, przystosowując obiekt do współczesnych wymagań i pracy dwuzmianowej z dyżurem domowym. Ruszamy w dalszy ciąg naszej wędrówki – Straszyn to kolejny cel na naszej liście. Jak dotychczas można powiedzieć trasa szlaku nas rozpieszczała swoją jakością. Niewielkie wzniesienia, dobrze przygotowane trasy dla ruchu rowerowego. Ogólnie można ten etap ocenić jako bardzo atrakcyjny turystycznie. Elektrownia w Straszynie została uruchomiona w październiku 1910 roku jako pierwsza siłownia na rzece. Inwestycja powstała z inicjatywy Rady Powiatu Gdańsk Wyżyny w celu zapobiegania wiosennym powodziom, podczas których wody Raduni zagrażały terenom na przedpolu fortów gdańskich (rejon na południe od miasta wzdłuż Motławy). Zbiornik retencyjny w Straszynie miał ograniczyć spływ wód roztopowych i zatrzymać rumowisko wleczone przez wezbraną Radunię. Podczas wojny elektrownia pracowała. Tuż przed wyzwoleniem Niemcy uszkodzili budowle hydrotechniczne i wywieźli część wyposażenia, jednak dzięki pomocy miejscowej ludności udało się odzyskać urządzenia, a naprawa uszkodzeń została zakończona w połowie czerwca 1945 roku. Po raz pierwszy napięcie podano 19 czerwca 1945 roku do zasilania gdańskiej sieci tramwajowej. Mimo spornej wyrwy w koronie zapory- pozostałości po bombardowaniu lub próbie celowego wysadzenia zapory i obniżonego poziomu piętrzenia. W elektrowni pracują do dziś podstawowe urządzenia – hydrozespoły, stanowiące pierwotne wyposażenie, zbudowane jak ten pierwszy np. o czym informują tabliczki na obudowie turbiny, w 1909 roku, a trzeci w 1937.

Zbiornik elektrowni, zwany jeziorem Goszyńskim lub Straszyńskim stanowił w latach powojennych, do wczesnych 70-tych ub. wieku, ośrodek wypoczynkowo-rekreacyjny dla okolicznej ludności i gdańszczan. Po wybudowaniu ujęcia wody pitnej dla Gdańska w 1983 roku objęty strefa ochronną, zamknięty dla turystyki i rekreacji. Dojazd do Straszyna to ostatni etap „cywilizowanych” dróg rowerowych. Opuszczając rejon elektrowni w Straszynie skierowaliśmy się Żółtym Szlakiem Pieszym w kierunku kolejnej elektrowni w Bielkowie. Tutaj można śmiało powiedzieć skończyła się sielanka i zaczęła się  jazda. Różnic poziomów zaczęła wzrastać a ilość i nachylenie wzniesień z pewnością byłyby w stanie zadowolić amatorów rowerowych wycieczek górskich. Nawierzchnia szlaku zmieniała się jak w kalejdoskopie. Od kamienistych traktów, przez szutrowe odcinki i leśne trakty na zwykłych błotnistych szlakach kończąc. Dla każdego coś miłego… Wszystko co najlepsze w wycieczkach dedykowanych dla rowerów górskich. Ekstremalnie dopieszczeni przez Żółty Szlak Pieszy brnęliśmy przez wilgotny las  w kierunku Kolbud.

Po drodze odwiedziliśmy jeszcze elektrownię w  Bielkowie. Elektrownie Wodną Bielkowo zbudowano w 1925 roku jako czwartą elektrownie wodną na Raduni. Bielkowo ruszyło w 1925 roku, mniejsze Łapino dwa lata później. Obiekty elektrowni stanowiły poważny obiekt wojskowy w trakcie walk wyzwoleńczych 1945 roku. W budynku wieży kompensacyjnej mieściło się stanowisko ogniowe i obserwacyjne broniących się Niemców. Osuszonym rurociągiem dostarczano posterunkowi zaopatrzenie. Ślady tego okresu odkrywane są podczas prac remontowych do dziś. Podczas wojny elektrownia w Bielkowie uległa zniszczeniom, przede wszystkich ucierpiały urządzenia zdemontowane i wywiezione przez wycofujące się oddziały niemieckie. Na szczęście maszyny zostały ukryte w pobliskich wsiach, więc było możliwe ich odnalezienie z pomocą miejscowej ludności. Po wojnie elektrownia podjęła pracę 15 listopada 1945 roku. Przy projektowaniu elektrowni wykorzystano fakt, iż Radunia pomiędzy Kolbudami Górnymi a odległym o 3,5 km Bielkowem zatacza pętlę. Długość pętli mierzona po korycie rzeki wynosi blisko 11 km, różnica poziomów blisko 50 m. Wystarczyło wykonać 3,5 km „skrót”, by wykorzystać ten duży spad w jednym obiekcie. Kanał prowadzi wodę do zbiornika Kolbudy II. Zbiornik ten powstał poprzez obwoływanie naturalnego zagłębienia terenu czterema groblami ziemnymi o łącznej długości 3600 m. Powierzchnia zbiornika 54 ha. Woda spiętrzona w zbiorniku za pomocą rurociągu żelbetonowego o długości 760 m i średnicy 3,60 m oraz rurociągu stalowego nitowanego o długości 800 m i średnicy 3,00 m jest kierowana do turbin elektrowni w Bielkowie. Spad uzyskany za pomocą piętrzenia i zbiornika z kanałem wynosi 44,8 m, co pozwala na osiągnięcie mocy 7,2 MW. Na trasie rurociągu betonowego, 700 m poniżej zamku wodnego, zlokalizowana jest wieża kompensacyjna, zapobiegająca uderzeniom hydraulicznym w rurociągu w przypadku gwałtownego zmniejszenia przepływu przez turbiny. Elektrownię Bielkowo ominęliśmy prawym brzegiem Raduni i wzdłuż rurociągu leśną ścieżką dotarliśmy do wieży kompensacyjnej. Stamtąd wąską ścieżką pośród okolicznych łąk usianych kolorowym dywanem dzikich kwiatów dotarliśmy do malowniczo położonego zbiornika Kolbudy I. Wałem brzegowym zbiornika skierowaliśmy się w kierunku Kolbud.

Kaskada Raduni
Kaskada Raduni

W Kolbudach przyszedł czas na dłuższą przerwę i chwilę odpoczynku. Posileni ruszyliśmy w dalszą drogę ku kolejnej hydrologicznej budowli, bez której praca poniżej zlokalizowanych elektrowni byłaby zdecydowanie mniej efektywna – otóż w Kolbudach ma początek unikatowa na Pomorzu koncepcja hydrologiczna zwana ”Kaskadą Raduni”. Gdy projektowano założenia elektrowni w Bielkowie zdano sobie sprawę, że siła spadu Raduni jest w tym miejscu zbyt mała aby zasilić elektrownię. Radunia minąwszy Łapino i  Kolbudy zaczyna płynąć szerokim ponad 10km łukiem, leniwie docierając do Bielkowa. W pewnym momencie inżynierowie niemieccy wpadli na pomysł aby ”skrócić” bieg rzeki, policzono, że na wskutek tego skrótu uzyskano by spadek wody z 45m, a to już potężna siła. Jak pomyślano tak też zrobiono. Bardzo zaawansowane prace hydrotechniczne trwały w latach 1923 – 25. Na Raduni na północy wsi zbudowano potężny betonowy jaz (urządzenie hydrotechniczne służące do spiętrzania wody), tworząc nieduży zbiornik wodny.  W skład jazu wchodzą, jaz główny i boczny oraz dwa upusty zasuwane drewnianymi zasuwami. W tym miejscu zaczyna się rozrząd naturalnego koryta rzeki, stare koryto Raduni płynie dalej wąskim strumieniem, natomiast obok i wyżej wykopano 1350m kanał derywacyjny, którym przez centrum Kolbud nowa Radunia płynie do elektrowni w Bielkowie. W centrum wsi powstał kolejny jaz wylotowy oraz sporych rozmiarów zbiornik wodny Kolbudy II zwany jeziorem kolbudzkim albo bielkowskim, powierzchnia zbiornika wynosi ok.54ha. Przy jeziorze działa przystań i ośrodek wczasowy. Z jeziora w kierunku dobrze już widocznego Bielkowa wychodzi kolejny kanał zakończony zamkiem wodnym. Sama budowla robi naprawdę duże wrażenie biorąc pod uwagę rozmiary zlokalizowanych poniżej hydrobudowli. Oczywiście nie jest to taka skala jak np. Solina, ale trzeba mieć na uwadze, że Radunia to nie Jezioro Solińskie.

Po opuszczeniu Kolbud obraliśmy kierunek na Jezioro Łapino i nasz kolejny cel – Elektrownia Łapino.  Wybudowano ją w 1927 roku jako piątą elektrownie wodną na Raduni. Elektrownia Wodna Łapino jest najwyżej położoną elektrownią kaskady rzeki Raduni. Zbiornik wypełnia naturalną dolinę Raduni. W wyniku budowy zapory i spiętrzenia rzeki pod wodą znalazła się stara papiernia, tartak, las, droga oraz kilka zabudowań gospodarczych. Woda spiętrzona w zbiorniku za pomocą rurociągu żelbetowego biegnącego przez korpus zapory jest kierowana do turbin. Niezwykle oryginalnym i unikatowym urządzeniem inżynierskim jest jaz burzowy, znajdujący się po lewej stronie elektrowni. Jaz ma zamknięcie segmentowe samoczynne z przeciwwagą. Podobne zamknięcia jazów stosowano w elektrowniach szwajcarskich i hiszpańskich na początku lat dwudziestych. Łapino było jedną z elektrowni najbardziej zniszczonych w trakcie działań wojennych. Odbudowa i uruchomienie nastąpiło zimą 1945r. Zniszczony od bomb lotniczych jaz burzowy został ostatecznie naprawiony i doprowadzony do pierwotnej sprawności w roku 2001.

Elektrownia Łapino jest jedną z najbardziej malowniczo położonych spośród wszystkich zlokalizowanych wzdłuż Raduni hydrobudowli. Jezioro Łapino i podróż wzdłuż jego brzegu dostarcza wielu wrażeń i daje możliwość podziwiania uroków kaszubskich krajobrazów. Gęste i momentami dzikie lasy i oddalone od gwarnej cywilizacji szlaki są doskonałym elementem i motywatorem do powrotu w te rejony. Grupa Rowerowa 3miasto niejednokrotnie zapuszczała się na swoich rowerach w rejony samej Raduni i okolic Jeziora Łapino. Z pewnością jeszcze nie raz tam wrócimy. Z tym wyjątkiem, że za każdym razem staramy się jechać inna trasą i staramy się odnajdywać nowe jeszcze nieprzetarte szlaki. Do kolejnej elektrowni na naszym szlaku podążaliśmy najpierw wzdłuż Czarnego Szlaku Pieszego, żeby po około 2 – 3 kilometrach przeskoczyć na Niebieski Szlak Pieszy, który częściowo drogami leśnymi, częściowo szutrami i w małym odcinku mało ruchliwym asfaltem poprowadził nas przez Niestępowo, Przyjaźń i Glincz aż do ostatniej elektrowni w planie wycieczki.

Elektrownia Rutki - Widok z mostu
Elektrownia Rutki – Widok z mostu

Elektrownię Wodną Rutki uruchomiono w październiku 1910 roku. Była to druga z elektrowni na Raduni – dwa tygodnie wcześniej ruszyła elektrownia w Straszynie. W latach dwudziestych elektrownię w Rutkach włączono do linii 60 kW Gródek- Wybrzeże i prąd z Rutek popłynął do Gdyni, dostarczając energię niezbędną przy budowie portu i miasta. W miarę wzrostu zapotrzebowania na energię elektryczna rozbudowano też elektrownię. Podczas okupacji i działań wojennych do większych dewastacji i zniszczeń nie doszło, szybko przystąpiono do odbudowy i naprawy urządzeń, pierwszy powojenny prąd z Rutek popłynął już w 1945 roku. Elektrownia Rutki jest elektrownia przepływową zbiornikową, toteż jako jedna z nielicznych na Raduni może pracować bez powiązania z innymi obiektami. Będąc w Rutkach po obejrzeniu elektrowni koniecznie, najlepiej idąc niebieskim szlakiem trzeba się udać w górę rzeki aby zobaczyć piękny prawie 2km dł. sztuczny zalew, ale przede wszystkim imponujący rozwieszony na dwóch 30m wspornikach most kratownicowy. Podobne mosty w gminie Żukowo są trzy: Rutki, Żukowo i Niestępowo-Leźno. Widok z dołu do góry robi wrażenie ale jeszcze większe kiedy wejdziemy do góry, widok pomimo że trochę ograniczony lasem, robi wrażenie, patrząc w dół można poczuć mrowienie w nogach.

Cel naszej wycieczki został osiągnięty późnym popołudniem. Teraz czas na powrót w kierunku Trójmiasta. Jak już stało się naszą tradycją nawet droga powrotna jest możliwie jak najdalej od asfaltów i jak najbliżej natury. Z Rutek chwilowo rozgrzanym i zatłoczonym asfaltem przemknęliśmy do Żukowa, żeby tam już odbić na mniej cywilizowane trakty i szlaki w kierunku Pępowa. W bezpośrednim sąsiedztwie Pępowa mapa i wytyczona na niej trasa poprowadziła nas przez skąpane w słońcu łąki do granicy dzikiego lasu. Przeprawa przez owy las zajęła nam dłuższą chwilę niż planowaliśmy ponieważ to co w nim zastaliśmy przeszło nasze wyobrażenia. Podłoże, po którym nam przyszło poruszać się na naszych „wierzchowcach” mocno odbiegało od choćby wydeptanych ścieżek leśnych. Wszechobecne błoto i chaszcze skutecznie utrudniały przedzieranie się przez te niegościnne leśne ostępy. Po przetarciu tej dziczy już szutrowymi drogami przedostaliśmy się do Rębiechowa i skierowaliśmy się w kierunku lasów Parku Trójmiejskiego, przez który Doliną Ewy powróciliśmy do cywilizacji i szykującego się do snu Gdańska.

Informacje szczegółowe o elektrowniach zaczerpnięte ze strony:
http://energa-hydro.pl/1,92,Mapa-elektrowni-wodnych.html
http://www.skarbykaszub.pl

Wrażenia z wycieczki:

Wrażenia z tej wycieczki? Z pewnością na długo niektórym jej uczestnikom pozostaną w pamięci. W szczególności niespodzianki i przygody na szlakach pieszych. Niespodzianki w postaci trudnych do pokonania przeszkód terenowych, niespodziewanie pojawiających się podmokłych terenów i mini bagienek… Biorąc pod uwagę ukształtowanie terenu i warunki jakie nas spotkały w terenach leśnych trasa nie należała do najłatwiejszych, ale też nie była katorżniczą wyprawą przez mękę. Oczywiście wymagała więcej kondycji i zahartowania niż bulwarowa przejażdżka bulwarem nadmorskim, ale czy w końcu nie o to chodzi w turystyce rowerowej? Wybór należy zawsze do uczestników – co wybrać lans na bulwarze nadmorskim? Czy też odkrywanie nieznanych i ciekawych rejonów okolic Trójmiasta i pokonywanie swoich słabości? My z pewnością wybierzemy to drugie rozwiązanie… A Wy?

Wycieczka realizowana wspólnie z GR3miasto

Statystyki wycieczki:

Dystans: 78,4 km.
Czas jazdy z postojami: 8h 38min
Czas jazdy bez postojów: 4h 52min
Prędkość średnia wliczając postoje: 9,35 km/h
Prędkość średnia bez postojów: 17,35 km/h

Rodzaj podłoża:

Częściowo drogi leśnie i piaszczyste, miejscami mieliśmy do czynienia także z płytami i szutrami. Do realizacji trasy najbardziej polecamy rower górski, ewentualnie trekkingowy.

Mapa przebytej trasy:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *