Jako, że zima niemalże już za pasem warto się już do niej mentalnie przygotować. Okazuje się, że zimą można się równie świetnie bawić na rowerze jak w każdej innej porze roku co doskonale widać na poniższym obrazku. Grupa Rowerowa 3maisto ma wiele ciekawych i szalonych pomysłów na aktywne spędzanie czasu bez względu na warunki na dworze …

 Zachęcam do lektury … i pamiętajcie nie ma  złej pogody na rower ! Są tylko ludzie nieodpowiednio ubrani …

 

 

Zgodzimy się z wieloma, że zima to idealna pora roku do jazdy na nartach, czy snowboardzie. Sami również uwielbiamy te formy sportu i rekreacji, jednak wycieczki rowerowe kochamy tak bardzo, że nie możemy rozstać się z nimi nawet, gdy termometr wskazuje kilkanaście kresek poniżej zera. Znudzeni nieco lokalnymi trasami postanowiliśmy udać się na Wybrzeże Słowińskie. Zima to jedyna pora roku, podczas której na tamtejszych szlakach turystycznych zaznać można prawdziwego spokoju, bez rzeszy turystów w tle.

Ukształtowanie terenu i turystyka:
Wybrzeże Słowińskie to najbardziej wysunięta na północ nadmorska część Pobrzeża Koszalińskiego. Zajmuje powierzchnię ponad 1100 km2 i rozciąga się od Sarbinowa aż po Karwię. Krajobraz pobrzeża kształtują w głównej mierze nadmorskie wydmy, bagna i przybrzeżne jeziora, oddzielone od morza wałami mierzejowymi, należą do nich Łebsko, Gardno, Jamno, Bukowo i Wicko. Na terenie Wybrzeża Słowińskiego znajduje się piękny obszar Słowińskiego Parku Narodowego. Cały ten rejon, jak można zauważyć na mapach turystycznych jest dość gęsto poprzecinany różnego rodzaju szlakami turystycznymi – rowerowymi, pieszymi oraz kajakowymi. Dla rowerzystów wyznaczono tu ponad 300 km tras, które umożliwiają przedostanie pomiędzy kurortami rozciągającymi się na całej długości wybrzeża. Znaczna ich część wiedzie z dala od ruchu drogowego, to wałami jezior, to starymi nasypami kolejowymi. Szlaki wykorzystujące leśne dukty, a także polne drogi wiodące nad jeziorami są znacznie bardziej wymagające, chociażby z uwagi na grząskie piachy, jednak zimą są one tak mocno zmrożone, że jazda nimi jest zdecydowanie łatwiejsza. Dlatego też bez większych przeszkód udało nam się objechać Jezioro Gardno.

Wycieczka rowerowa wokół Jeziora Gardno:
Punktem wypadowym naszej wycieczki była miejscowość Smołdzino, do której dojechaliśmy samochodami. W sezonie letnim znajduje się tu świetna knajpka serwująca kuchnię regionalną, jednak zimą wszystkie znane miejscowości turystyczne zabite są dechami i chcąc wyruszyć w podobną trasę, trzeba odpowiednio do tego się przygotować. Dobrze więc wziąć ze sobą zapas prowiantu – tak, by nie uzupełniać bidonu śniegiem 😉

Przez Smołdzino wiedzie wiele różnych szlaków turystycznych godnych polecenia zarówno pieszych jak i rowerowych, jednak zimą warunki nie zawsze pozwalają na ich przebycie. Widząc więc, że śniegu jest zdecydowanie więcej niż w okolicach Trójmiasta, postanowiliśmy skupić się przede wszystkim na tych trasach, które są przejezdne i umożliwią nam realizację naszego planu zanim zapadnie zmrok.

Na dobrą rozgrzewkę wdrapaliśmy się na mierzącą blisko 115 m n.p.m. Górę Rowokół. Jest ona najwyższym wypiętrzeniem pasma wzniesień morenowych okalających południową stronę Niziny Gardeńsko – Łebskiej. To majestatyczne wzgórze nazwane w przewodnikach turystycznych „Świętą Górą Słowińców” od wieków miało swój wpływ na mieszkańców osiedlających się w sąsiedztwie. Rowokół to bardzo dobrze widoczny z morza żeglarski punkt nawigacyjny, odnotowany na najstarszych mapach tej części Bałtyku.

Na szczycie znajduje się platforma widokowa, z której podobno rozpościerają się przepiękne krajobrazy, jednak nie było nam dane ich zobaczyć, gdyż obiekt otwarty jest tylko w sezonie letnim. Z pewnością jednak wrócimy tu nie raz, czy to przemierzając długodystansowy szlak pieszy Doliną Łupawy, czy podczas planowanej wycieczki rowerowej przez Krainę w Kratę.

Po zjeździe z wierzchołka Góry Rowokół pozwoliliśmy sobie na odrobinę asfaltowej nudy, a za wsią Gardna Wielka odbiliśmy na mniej cywilizowane dukty Słowińszczyzny. Po zjechaniu z utwardzonych dróg mogliśmy docenić uroki zimy i zmarzniętych szlaków oddalonych od cywilizacji. Wszyscy jednogłośnie przyznaliśmy, że zima to dobra pora na odwiedzenie tego rejonu. Z naszej obserwacji stanu szlaku wynikało jednoznacznie, że w temperaturach dodatnich wiodący tędy szlak rowerowy wyglądałby jak przeprawa przez błota i bezdroża Patagonii. Wraz z tą myślą przypomniała nam się nasza wiosenna rowerowa przeprawa przez Szlak Słowińców.

Rozjeżdżony ciężkim sprzętem rolniczym i budowlanym szlak niczym nie przypominał wyobrażeń o trasach rowerowych. Nie przyszło nam nawet na myśl, żeby oczekiwać asfaltu, ale na oznakowanych szlakach rowerowych utwardzone podłoże byłoby mile widziane. Po dotarciu nad brzeg Jeziora Gardno mogliśmy podziwiać jego uroki z dobrze przygotowanych punktów widokowych usytuowanych na drewnianych pomostach. Punkty widokowe pozwalają z innej perspektywy poznać uroki jeziora Gardno.

Jezioro Gardno, dawniej Jezioro Gardeńskie powstało w wyniku odcięcia dawnej zatoki Morza Bałtyckiego. Obecnie jezioro od morza oddziela wąski, piaszczysty pas mierzei, którą przebyć można pieszo lub rowerem, wyznakowanym przez ten obszar Szlakiem Bałtyckim. W obrębie akwenu jeziora znajduje się rezerwat ścisłej ochrony przyrody Wyspa Kamienna. Ochronie podlegają miejsca lęgowe kormorana czarnego i mewy srebrzystej. Jezioro Grando stwarza doskonałe warunki do uprawiania turystyki kwalifikowanej. Przez kilka miesięcy w roku jezioro jest mekką amatorów surfowania na deskach z żaglem i latawcem. Gardno swoimi warunkami kusi także amatorów żeglarstwa i wędkarstwa. W rozwoju tych dziedzin turystyki sprzyja stale rozwijająca się baza noclegowa okolicznych miejscowości. Ale jezioro Gardno w swej historii posiada też i bardziej mroczne oblicze. To tutaj latem 1948 roku miał miejsce tragiczny w swych skutkach wypadek, w wyniku którego w odmętach jeziora utonęło aż 25 osób. Ofiarami byli członkowie Łódzkiej Drużyny Harcerskiej.

Po kilkugodzinnej przeprawie zamarzniętymi błotami szlaku rowerowego wiodącego wokół Jeziora Gardno udaliśmy się w kierunku Jeziora Dołgie Małe, a następnie Dołgie Duże. Pora roku i aura tego dnia zdecydowanie nie sprzyjała plażowemu lenistwu, dlatego też nad brzegiem morza gościliśmy tylko tyle, co na odcinku dojazdowym do Wydmy Czołpińskiej. Pomimo utrudniającego przejazd wiatru od strony morza, odcinek ten należał do jednych z najbardziej przyjemnych etapów naszej wycieczki. Zmarznięty piach pokrywający plażę w bezpośrednim sąsiedztwie morza okazał się doskonałym towarzyszem kół naszych rowerów. Z plaży w głąb lądu poprowadziły nas będące atrakcyjnym rozwiązaniem na piaszczyste podłoże drewniane pomosty.

Wydma Czołpińska to druga najbardziej znana po Łąckiej wydma Słowińskiego Parku Narodowego. Jest nieco bardziej porośnięta trawami niż Łącka. Wznosi się na wysokość 40 metrów i jest w odległości około 1000 m od morza. Z wydmy przy sprzyjających warunkach można podziwiać majestatyczny kształt Góry Rowokół. Wydma Czołpińska, podobnie jak wcześniej zdobyty przez nas Rowokół, powitała nas mozolną wspinaczką z rowerem na plecach i śniegiem miejscami głębokim do kolan. Po osiągnięciu szczytu wydmy, widok, jaki ukazał się naszym oczom zapierał dech w piersiach, było to idealne zwieńczenie wspinaczki.

Ktoś mógłby powiedzieć: Kto przy zdrowych zmysłach będzie jeździł po piaszczystych wydmach na rowerze? Nam ten etap wycieczki bardzo się podobał i dostarczył największej satysfakcji. Swoiste surfowanie po śnieżno – piaszczystych wydmach było wspaniałą zabawą i niesamowitym doświadczeniem. Zdjęcia, jakie zrobiliśmy w niespotykanej w historii naszych wycieczek liczbie, tylko w niewielkim stopniu odzwierciedlają atrakcyjność tego rejonu i atmosferę, jaka panowała podczas tego etapu wyprawy.

Zostawiając wydmę za tylnym kołem roweru oddaliliśmy się w kierunku Smołdzina, gdzie rozpoczęła się nasza zimowa ekstruzja. Etap od podnóża wydmy wiódł z początku leśnym szlakiem, na tym etapie zdecydowanie lepiej przygotowanym niż etap początkowy. Końcówka wycieczki od Czołpina do Smołdzina to był już pokryty zmarzniętym śniegiem asfalt.

Wrażenia z wycieczki:
Zimowa całodniowa wycieczka rowerowa? A co w tym dziwnego? Wystarczy jedynie mieć odpowiednie nastawienie i przygotowanie, a wszystko jest możliwe. Wycieczka, jaką tym razem odbyliśmy, jest idealnym dowodem na to, że na rowerze można dobrze się bawić o każdej porze roku. Surfowanie po wydmach latem byłoby niemal niemożliwe. Za to zimą? Było głównym punktem całej wycieczki. Nie pomylę się, jeżeli powiem, że pomysł na zimowy wypad w okolice Jeziora Gardno i Słowińskiego Parku Narodowego był jednym z najlepszych wśród ostatnio zrealizowanych projektów w GR3miasto.

Statystyki wycieczki:
– Całkowity dystans: 51,5 km
– Łączny czas wędrówki: 6h 43 min
– Średnia prędkość: 7,67 km/h
– Przewyższenia: 146,6 m

Trasę opracowaliśmy na podstawie mapy:
Wydawnictwa Eko-Kapio.
pt. „Słowiński Park Narodowy i okolice” w skali 1:50 000.

Rodzaj podłoża:

Na trasie przeważały utwardzone drogi gruntowe oraz szerokie leśne dukty, miejscami także występował asfalt oraz drogi wyłożone kamieniem polnym. Do realizacji trasy najbardziej polecamy rower górski, ewentualnie trekkingowy.

Relacja pochodzi ze strony Grupy Rowerowej 3miasto

Logo-partner-gr3miasto

 

2 komentarze

  1. Pingback: Jesień i niebawem zima … sezon się nie kończy | LubimyRowery.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *