Kieleckie targi Bike Expo 2016 dobiegły końca. Miałem przyjemność brać udział w dwóch dniach imprezy dedykowanych „ludziom z branży”. Moja refleksja i opinia o targach? Warto było… być, brać udział i uczestniczyć. Czy takie zdanie będą mieli wszyscy uczestnicy? Z pewnością nie, ale „jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził”. Prawda jest taka, że to jedyna w naszym kraju targowa impreza rowerowa organizowana z takim rozmachem i potencjałem. Obecność kilku setek wystawców i z pewnością kilka, a może nawet kilkanaście tysięcy odwiedzających. Wśród wystawców  nie zabrakło liderów naszego krajowego rynku, ale też liczną była grupa nowych udziałowców tego tortu. Co z tego wyniknie w 2017? Komu się poszczęści, a kto zwinie żagle w starciu z gigantami? Czas pokaże… Na moje branżowe oko kilku producentom wiodącym prym na polskim podwórku przybędzie powodów do zabiegania o klienta.

Jedna istotna tendencja, która potwierdza się w wielu przypadkach to, to że z czasem osiągania sukcesu rynkowego przestaje się doceniać, a nawet dostrzegać potencjalnego nabywcę towaru lub usługi i zaczyna się go ignorować. I to dotyczy największych udziałowców rynku.  Pomimo zatrudniania całego sztabu ludzi, styl i sposób prowadzenia rozmów daje jasno do zrozumienia, że klient (choćby nawet potencjalny odbiorca) jest tym małym żuczkiem, który ma przyjść i „poprosić” o obsługę… I to dotyczy większości przypadków moich spotkań z przedstawicielami dużych producentów czy dystrybutorów. Korporacyjność wychyla się z każdej strony. Całkiem odwrotna sytuacja panuje w obozach firm nowych i wchodzących bądź powracających na polski rynek. Tutaj widać zwarcie szeregów i wyjście naprzeciw, da się wyczuć atmosferę przyjazności, chęć nawiązania kontaktu i współpracy na wielu płaszczyznach. Czyżby „małym” bardziej zależało? Celowo pomijam określenie marek, czy konkretnych nazw ponieważ być może to było tylko moje odczucie i być może wynika ono z tego, że sam osobiście do tego aspektu przywiązuję bardzo dużą wagę i dostrzegam najdrobniejsze szczegóły w tym obszarze. Rynek sam zweryfikuje za jakiś czas owoce tegorocznych targów.

Więcej zdjęć w galerii Google  TUTAJ

Pomijając refleksję dotyczącą poziomu obsługi i  profesjonalizmu obsady stoisk targowych dało się zauważyć kilka kolejnych trendów; spadkowy – wieszczący schyłek mody na FatBike. Po niespełna dwóch sezonach „grubasy” zaczynają znikać i u liderów są produktami niszowymi oddającymi pole rozmiarowi „plus”. „Plusy” to już niemalże norma w ofercie rowerów enduro i szlakowych.

Każdy odwiedzający tegoroczne targi z pewnością zwrócił uwagę, że rośnie w znacznym stopniu udział rowerów ze wspomaganiem elektrycznym. Ten segment to już norma u niemalże wszystkich producentów rowerów. Z tego co dało się zauważyć to e-bike-i wchodzą nawet do grupy rowerów zjazdowych i DH. Co do niedawna jeszcze było nie do pomyślenia.  Czyżby widok rowerów na wagonikach kolejki linowej miał się ku schyłkowi?

Poza rowerami na targach znaczną grupą byli wystawcy oferujący sprzęt i akcesoria do upgrade-u i „upiększania” rowerów. A z tego co zauważyłem „upiększanie” rowerów już niebawem będzie normą i będzie trendy. To kolejna wzrastająca grupa zwiększająca swój udział wśród użytkowników dróg rowerowych. Wszystko wskazuje na to, że fixed bike i rowery stylizowane to kolejny element rowerowej mody. Prawda jest taka, że wizerunkowo ten typ roweru nie pozwala obok niego przejść obojętnie i zmusza do dłuższego kontaktu wzrokowego.

No i na koniec, co nie oznacza, że to najmniej istotne to nie dało się nie zauważyć, że poza zagranicznymi dostawcami lub dystrybutorami bardzo liczną grupą byli nasi krajowi producenci rowerów, o których nie słyszy się na co dzień i ich rowerów nie widzi się w każdym rowerowym sklepie.

Podsumowując – tegoroczna edycja  Bike Expo Kielce na pewno pokazuje rosnący potencjał naszego rodzimego rynku rowerowego, pokazuje, że na pewno jeszcze jesteśmy na przedprożu szczytu rozwoju „rowerownictwa”, ale (moim zdaniem) to dobry kierunek, który z pewnością będzie się kształtował przez wiele lat i ma szansę na intensyfikację z roku na rok.

Autor:

Piotrek Książek