Wakacje już niebawem i z pewnością część z Was stanęła przed dylematem jak dostać się na miejsce spędzania urlopu z rowerem? Oczywiście część z Was odpowie: Najlepiej własnym samochodem … A co w przypadku, gdy nie mamy samochodu? Pozostaje pociąg …

Niedawno temu miałem okazję skorzystać z usług naszego krajowego przewoźnika na trasie z Gdańska do Bydgoszczy. Planując ten wyjazd bardzo mocno się zastanawiałem, czy podróż pociągiem to jest to czego potrzebuję? Czy nie lepiej wybrać się samochodem?

Postanowiłem podjąć to ryzyko i przeprowadzić na sobie test związany z podróżą PKP.

Najpierw zacząłem od wertowania informacji na stronie internetowej PKP. I tutaj faktycznie widać zmiany na lepsze … Strona wygląda naprawdę dobrze! Zawartości informacji dla osoby planującej podróż pociągiem jest dość szczegółowa. Zresztą możecie to ocenić sami TUTAJ. Warto również zerknąć na zestawienie pociągu, którym planujemy podróż. Na liście pojazdów można określić położenie miejsca dedykowanego do przewozu rowerów – TUTAJ.

Zestawienie pociągu

Zestawienie pociągu  

Idźmy dalej … Wybrałem połączenie, z którego chcę skorzystać, wybrałem godzinę – pora na kupno biletu. Jest opcja kupna biletu przez Internet … podszedłem do realizacji i … pierwsze rozczarowanie! Nie ma możliwości kupna biletu uprawniającego do przewozu roweru!

bilety bez roweru

Ok, nie poddajemy się … telefon do informacji … Po drugiej stronie Pani o bardzo stanowczym głosie poinformowała mnie, że faktycznie nie ma możliwości kupna przez Internet biletu na przewóz roweru. Najlepszym rozwiązaniem będzie jeśli taki bilet zakupię bezpośrednio w kasie, ponieważ może się zdarzyć sytuacja, że na to połączenie i akurat w tym dniu nie będzie już miejsca dla roweru. Ilość miejsc na rowery w każdym pociągu jest ograniczona. Z moich obserwacji w czasie podróży wynikło, że jednorazowo PKP może przewieźć tylko 8 rowerów – Czy to aby nie jest zbyt mało? Moim zdaniem zdecydowanie tak!

 Wybrałem się więc na dworzec PKP celem kupna biletu bezpośrednio w okienku … i tutaj spotkała mnie kolejna – tym razem pozytywna niespodzianka – przy zakupie biletu 2 dni przed planowaną podróżą otrzymałem rabat – całe 10%. Niby niewiele, a cieszy! Zadowolony z 10 procentowego prezentu od PKP nabyłem również bilety na drogę powrotną z Bydgoszczy do Gdańska.

W końcu nadeszła godzina ZERO … pociąg IC relacji Gdynia – Lublin nadjechał … z niecierpliwością wypatruję wagonu 15 … Jest! Zbliżam się do wyznaczonego na bilecie wagonu, otwieram pospiesznie drzwi i … kierownica mojego bajka ledwo się mieści w szerokości drzwi wagonu, ale udało się. Wsiadam i pierwsze wrażenie … no Ameryka!!! Osobny przedział dla rowerów, szklane drzwi do przedziału dla pasażerów otwierane guziczkiem … dotarła do mnie myśl – jak ja dawno jechałem pociągiem …

Próba zawieszenia roweru na wieszaku niestety spełzła na niczym – zbyt wąski wieszak na opony mojego roweru. Hak zbyt mocno wbijał się w oponę. Z obawy o uszkodzenie opony rower podróż przebył stojąc oparty na dwóch kołach.

Droga powrotna odbyła się w tej samej klasy i tego samego rodzaju wagonie z tą różnicą, że zastosowany tam wieszak niemalże w pełni spełniał warunki techniczne do przewozu rowerów. Nawet hak do zawieszenia przedniego koła był zakończony gumową końcówką zabezpieczającą przed uszkodzeniem opony. W pierwszej chwili miałem wrażenie, że PKP czytało w moich myślach i w drodze powrotnej poprawiło mankamenty podróży do Bydgoszczy. Aczkolwiek i tym razem dopatrzyłem się małej niedogodności. Warto zwrócić uwagę, na ustawienie wózka od przerzutki tylnej – dolne podparcie dla tylnego koła było na tyle szerokie, że konieczne było ustawienie tylnej przerzutki na dolną, skrajną zębatkę.

Ogólnie podsumowując moją kolejową podróż PKP w towarzystwie roweru – Pozytywnie z drobnymi mankamentami …

Jak się okazuję i jak mogłem zaobserwować w komentarzach na profilu społecznościowym należałem do grupy szczęśliwców podróżujących koleją. Niektórzy nie mieli tyle szczęścia, a ich podróż PKP wiązała się z nieprzyjemnościami i dyskomfortem.

PKP FB

W mojej ocenie celowo pominąłem aspekty związane z komfortem i wygodą podróży ponieważ nie miałem się do czego „przyczepić”. Pociąg przyjechał o czasie, w wagonie było czysto, schludnie i komfortowo, działająca klimatyzacja – Po prostu tak jak powinno być! Może to dlatego, że nie należę do osób zbyt wymagających? Jeżeli tak miałaby wyglądać każda podróż PKP w naszym kraju to myślę, że warto się nad tym zastanowić podczas organizacji wypadów rowerowych w odleglejsze regiony Polski. Biorąc pod uwagę koszt takiego przejazdu również wypada to dość atrakcyjnie – podróż do Bydgoszczy kosztowała mi niespełna 50zł (pasażer + rower) i trwała około półtorej godziny.

Czego chcieć więcej? Chyba, że w tym dniu dopisało mi szczęście …

Autor: Piotrek Książek