Boutique rowerowy ROWER-POWER przygotowuje nie lada gratkę dla pasjonatów rowerów zabytkowych. Na rok 2018 wydawca przygotował kalendarz ze wspaniałymi i niemalże kultowymi egzemplarzami rowerów. Będzie to wysokiej jakości kalendarz ścienny w formacie 42 x 68 cm. Na każdy miesiąc osobna strona, inny rower, inna sceneria. W kalendarzu zostaną przedstawione wspaniale odrestaurowane rowery firm polskich (Kastor, Kamiński, Mesko), niemieckich (Opel, Dürkopp, Brennabor, NSU), francuskich (Peugeot, Griffone) i angielskiej New Hudson od początku XX wieku do lat 60-tych. Znajdą się w nim damskie i męskie rowery turystyczne, rowery sportowe, młodzieżowe i dziecięce wraz ze zdjęciami osób w strojach z epoki. Modele rowerów zostaną zaprezentowane w klimatycznej i stonowanej scenerii ukazującej piękno i radość jaką można czerpać z obcowania z tym dwukołowym wynalazkiem. Kalendarz ukaże się na rynku w połowie listopada bieżącego roku. Patronat honorowy nad wydawnictwem objęło Polskie Towarzystwo Turystyczno Krajoznawcze Sekcja Kolarska. W kalendarium znajdą się terminy najważniejszych imprez organizowanych przez PTTK dla turystów kolarzy w roku 2018 w tym Europejski Tydzień Turystyki Rowerowej  – Zlot UECT (Union Européenne de Cyclotourisme) – którego baza będzie w Kurozwękach k. Staszowa na Ziemi Sandomierskiej oraz innych imprez rowerowych o charakterze turystycznym i sportowym odbywających się na terenie całej Polski. Kalendarz zostanie wzbogacony o opisy najciekawszych regionów turystycznych. Wydawnictwo to z jednej strony ma przedstawiać piękne rowery z duszą, a z drugiej ma zachęcać do aktywnej turystyki rowerowej i aktywnego spędzania czasu na świeżym powietrzu. Zdjęcia z sesji do kalendarza stopniowo są publikowane na fanpage’u https://www.facebook.com/BoutiqueRowerowyRowerPower/.

Na zdjęciu  – rower niemieckiej firmy NSU z 1954 r. który będzie bohaterem maja

Źródło: www.rower-power.pl

Czy polscy rowerzyści jeżdżą w kaskach i jak oceniają stan ścieżek rowerowych w swoich miastach? Ile kilometrów pokonują na rowerze tygodniowo? Z największego w Polsce badania rowerzystów, przeprowadzonego przez Fundację Allegro All For Planet, dowiadujemy się jak naprawdę wygląda rowerowa Polska.

cel-korzystania-z-roweru-raport-rowerowa-polska-2016

78% polskich rowerzystów korzysta z roweru codziennie lub kilka razy w tygodniu. Średni dystans, który pokonują tygodniowo na rowerze w okresie wiosenno-letnim to aż 60,4 km. Jak się przy tym okazuje, mężczyźni przejeżdżają średnio o 18 km tygodniowo więcej niż kobiety, a mieszkańcy dużych miast pokonują o 10 km więcej niż ci z małych miejscowości i wsi. Co ciekawe, najmniej na rowerze jeżdżą jednak uczniowie i studenci.

Choć zdecydowana większość badanych rowerzystów (93%) korzysta z roweru w celach rekreacyjnych, ponad połowa wykorzystuje rower w codziennych obowiązkach – jeździ nim do pracy, na uczelnię czy po zakupy. 51% polskich rowerzystów określić można więc mianem rowerzysty miejskiego, czyli takiego, który wykorzystuje rower jako podstawowy środek transportu.

Z aplikacją, ale bez kasku

Polscy rowerzyści są coraz bardziej świadomi tego, jak istotne w ich bezpieczeństwie na drodze jest odpowiednie, sprawne wyposażenie roweru.

posiadane-akcesoria-rowerowe-raport-rowerowa-polska-2016

„Blisko 90% badanych rowerzystów posiada sprawne oświetlenie. Z zabezpieczeń do rowerów korzysta średnio 75% badanych, a 70% posiada w swoim rowerze dzwonek. Częściej te podstawowe elementy wyposażenia roweru posiadają rowerzyści z dużych miast, a także osoby powyżej 40. roku życia. Posiadanie kasku deklaruje 41% rowerzystów” – mówi dr Andrzej Siatkowski z Centrum Badań Stosowanych.

Co ciekawe, aż 72% badanych deklaruje posiadanie „rowerowej” aplikacji mobilnej w swoim smartfonie, przez co telefon stał się nieodłącznym towarzyszem rowerowych wycieczek.

Przygotowanie do udzielenia pierwszej pomocy w razie wypadku deklaruje 49% polskich rowerzystów, przy czym jako bardzo dobre swoje umiejętności ocenia w tym zakresie zaledwie 10%. Dokładnie taka sama liczba cyklistów posiada w wyposażeniu swojego roweru apteczkę rowerową.

Ku lepszemu

Polacy jeżdżą rowerem coraz częściej i chętniej również dlatego, że poprawia się stan infrastruktury rowerowej w kraju. Zmiany, jakie dokonały się w tym zakresie w ciągu ostatnich pięciu lat pozytywnie ocenia 84% polskich rowerzystów. Najlepszą ocenę wystawiają sygnalizacji świetlnej i oznakowaniom, długości tras i ścieżek rowerowych oraz jakość nawierzchni. Zdaniem badanych rowerzystów w Polsce wciąż brakuje jednak parkingów i stojaków dla rowerów. Zadowolonych z miejsc gdzie można zostawić rower jest tylko 29% ankietowanych.

poziom-ogolnego-zadowolenia-z-warunkow-jazdy-rowerem-raport-rowerowa-polska-2016

„Do tej pory wydawało się nam, że kwestia stojaków rowerowych nie jest aż tak bardzo istotna. Rowerzyści jednak zwracają na to uwagę. Może chodzi nie tylko o liczbę stojaków, ale także o ich jakość” – zwraca uwagę Karol Mocniak ze Stowarzyszenie Miasta dla rowerów.

Generalnie mieszkańcy dużych miast zauważają znacznie więcej pozytywnych zmian niż ci mieszkający w małych miejscowościach i wsiach.

Bezpieczny rowerzysta i jego rower

Najczęściej na rower wsiadają mieszkańcy Opola, ale najwięcej kilometrów tygodniowo pokonują mieszkańcy Szczecina. Średnio przejeżdżają oni aż 70 km w tygodniu. Najbardziej zadowolonymi z warunków jazdy w swoim mieście rowerzystami są Gdańszczanie, a najmniej – mieszkańcy Gorzowa Wielkopolskiego. Najwięcej niebezpiecznych sytuacji na drodze odnotowują rowerzyści z Łodzi – w ciągu roku jest to aż pięć zdarzeń spowodowanych przez rowerzystów i sześć, których sprawcami są kierowcy samochodów. Najrzadziej świadkami wypadków są cykliści z Olsztyna. Kradzieży roweru najbardziej obawiają się Wrocławianie. Najspokojniejsi o swoje jednoślady są rowerzyści z Radomia i Białegostoku.

„Zdarza się tak, że policjanci odzyskują skradzione rowery, mniej więcej jedna trzecia rowerów zostaje odzyskanych spośród tych, które ludzie zgłaszają, iż padły łupem złodziei. Niestety zdarza się tak, że my nie wiemy do kogo ten rower wcześniej należał, a mamy podejrzenia, że może on pochodzić z przestępstwa. Dlatego zwracamy się z dużą prośbą do rowerzystów o to, żeby umawiali się jednostkach policji na znakowanie rowerów” – apeluje mł. asp. Antoni Rzeczkowski z Komendy Głównej Policji.

Największe w Polsce badanie rowerzystów

W trakcie trwania kampanii „Kręć Kilometry” Fundacja Allegro All For Planet przepytała o stan infrastruktury ponad 25 tysięcy aktywnych rowerzystów z całej Polski. W ten sposób powstał największy w Polsce raport obrazujący kulturę rowerową polskich miast.

„Wyniki badań naszego raportu to pierwsze tak kompleksowe spojrzenie na Polskę rowerową. Z raportu wyraźnie wynika, że choć stan infrastruktury rowerowej poprawia się, wciąż jest bardzo wiele do zrobienia. Rowerzyści zdradzili, czy czują się bezpiecznie na drogach swoich miast i czego im brakuje, by swobodnie poruszać się jednośladem po swojej okolicy.” – mówi Krzysztof Śpiewek, członek Zarządu Fundacji Allegro All For Planet. Fundacja Allegro All For Planet już od pięciu lat w ramach kampanii „Kręć Kilometry” stawia w polskich miastach stojaki rowerowe. Dotąd w ponad 150 miastach postawiła ponad 1000 stojaków. Tegoroczna akcja „Kręć Kilometry” to kolejnych 300 stojaków dla 20 miast, których mieszkańcy przejechali w trakcie trwania kampanii najwięcej kilometrów.

Źródło: Materiały Prasowe

Cały raport Fundacji Allegro All For Planet dostępny jest na stronie: http://rowerowa-polska.pl

Kontakt dla mediów:
Agata Stachowiak
agata.stachowiak@allegrogroup.com
tel. 664 419 53

Kieleckie targi Bike Expo 2016 dobiegły końca. Miałem przyjemność brać udział w dwóch dniach imprezy dedykowanych „ludziom z branży”. Moja refleksja i opinia o targach? Warto było… być, brać udział i uczestniczyć. Czy takie zdanie będą mieli wszyscy uczestnicy? Z pewnością nie, ale „jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził”. Prawda jest taka, że to jedyna w naszym kraju targowa impreza rowerowa organizowana z takim rozmachem i potencjałem. Obecność kilku setek wystawców i z pewnością kilka, a może nawet kilkanaście tysięcy odwiedzających. Wśród wystawców  nie zabrakło liderów naszego krajowego rynku, ale też liczną była grupa nowych udziałowców tego tortu. Co z tego wyniknie w 2017? Komu się poszczęści, a kto zwinie żagle w starciu z gigantami? Czas pokaże… Na moje branżowe oko kilku producentom wiodącym prym na polskim podwórku przybędzie powodów do zabiegania o klienta.

Jedna istotna tendencja, która potwierdza się w wielu przypadkach to, to że z czasem osiągania sukcesu rynkowego przestaje się doceniać, a nawet dostrzegać potencjalnego nabywcę towaru lub usługi i zaczyna się go ignorować. I to dotyczy największych udziałowców rynku.  Pomimo zatrudniania całego sztabu ludzi, styl i sposób prowadzenia rozmów daje jasno do zrozumienia, że klient (choćby nawet potencjalny odbiorca) jest tym małym żuczkiem, który ma przyjść i „poprosić” o obsługę… I to dotyczy większości przypadków moich spotkań z przedstawicielami dużych producentów czy dystrybutorów. Korporacyjność wychyla się z każdej strony. Całkiem odwrotna sytuacja panuje w obozach firm nowych i wchodzących bądź powracających na polski rynek. Tutaj widać zwarcie szeregów i wyjście naprzeciw, da się wyczuć atmosferę przyjazności, chęć nawiązania kontaktu i współpracy na wielu płaszczyznach. Czyżby „małym” bardziej zależało? Celowo pomijam określenie marek, czy konkretnych nazw ponieważ być może to było tylko moje odczucie i być może wynika ono z tego, że sam osobiście do tego aspektu przywiązuję bardzo dużą wagę i dostrzegam najdrobniejsze szczegóły w tym obszarze. Rynek sam zweryfikuje za jakiś czas owoce tegorocznych targów.

Więcej zdjęć w galerii Google  TUTAJ

Pomijając refleksję dotyczącą poziomu obsługi i  profesjonalizmu obsady stoisk targowych dało się zauważyć kilka kolejnych trendów; spadkowy – wieszczący schyłek mody na FatBike. Po niespełna dwóch sezonach „grubasy” zaczynają znikać i u liderów są produktami niszowymi oddającymi pole rozmiarowi „plus”. „Plusy” to już niemalże norma w ofercie rowerów enduro i szlakowych.

Każdy odwiedzający tegoroczne targi z pewnością zwrócił uwagę, że rośnie w znacznym stopniu udział rowerów ze wspomaganiem elektrycznym. Ten segment to już norma u niemalże wszystkich producentów rowerów. Z tego co dało się zauważyć to e-bike-i wchodzą nawet do grupy rowerów zjazdowych i DH. Co do niedawna jeszcze było nie do pomyślenia.  Czyżby widok rowerów na wagonikach kolejki linowej miał się ku schyłkowi?

Poza rowerami na targach znaczną grupą byli wystawcy oferujący sprzęt i akcesoria do upgrade-u i „upiększania” rowerów. A z tego co zauważyłem „upiększanie” rowerów już niebawem będzie normą i będzie trendy. To kolejna wzrastająca grupa zwiększająca swój udział wśród użytkowników dróg rowerowych. Wszystko wskazuje na to, że fixed bike i rowery stylizowane to kolejny element rowerowej mody. Prawda jest taka, że wizerunkowo ten typ roweru nie pozwala obok niego przejść obojętnie i zmusza do dłuższego kontaktu wzrokowego.

No i na koniec, co nie oznacza, że to najmniej istotne to nie dało się nie zauważyć, że poza zagranicznymi dostawcami lub dystrybutorami bardzo liczną grupą byli nasi krajowi producenci rowerów, o których nie słyszy się na co dzień i ich rowerów nie widzi się w każdym rowerowym sklepie.

Podsumowując – tegoroczna edycja  Bike Expo Kielce na pewno pokazuje rosnący potencjał naszego rodzimego rynku rowerowego, pokazuje, że na pewno jeszcze jesteśmy na przedprożu szczytu rozwoju „rowerownictwa”, ale (moim zdaniem) to dobry kierunek, który z pewnością będzie się kształtował przez wiele lat i ma szansę na intensyfikację z roku na rok.

Autor:

Piotrek Książek

Na rowerze w garniturze? Czemu nie. W trakcie tegorocznych wakacji to powszechny widok w wielu polskich miastach.

Miliony osób na całym świecie nie mogą się mylić. Jazda rowerem to same korzyści: szczupła sylwetka, większa odporność na choroby, dłuższe życie, oszczędność czasu i pieniędzy. Oto 6 powodów, dla których warto przyjechać do pracy rowerem:

Rower fot 2

Powód 1: Być pięknym.

Już po 30 minutach przejażdżki rowerem mózg wytwarza endorfiny, zwane hormonami szczęścia, które poprawiają nastrój. A jak wiadomo, złość piękności szkodzi. Poza tym godzina energicznej jazdy pozwala spalić około 500 kalorii, dzięki czemu po kilku tygodniach podróży rowerem do i z pracy będziemy mogli pochwalić się szczupłą sylwetką.

Powód 2: Być zdrowym.

„Jazda rowerem poprawia naszą odporność i kondycję. Aktywność fizyczna wpływa pozytywnie na nasz układ odpornościowy, który może skuteczniej chronić nas przed infekcjami, drobnoustrojami i czynnikami chorobotwórczymi, w tym niebezpiecznymi komórkami nowotworowymi. Regularna jazda na rowerze obniża też ryzyko wystąpienia chorób serca – mniej więcej o połowę. Wystarczy przejeżdżać 32 km tygodniowo, czyli około 6 km dziennie” – radzi Joanna Zmokła, trener fitness z Benefit Systems. Warto również dodać, że poranna przejażdżka podziała na nas pobudzająco – da nam energetycznego kopniaka przed pracą i to o wiele lepszego, niż kawa na początek dnia. Powrót rowerem z pracy do domu będzie natomiast miłym i odprężającym odpoczynkiem.

Rower fot 3

Powód 3: Żyć dłużej.

To prawda – jazda na rowerze może też wydłużyć życie. Z badań przeprowadzonych w Danii i Wielkiej Brytanii wynika, że umiarkowana i regularna aktywność fizyczna może wydłużyć życie człowieka od 3 do 5 lat[1]. Wybór roweru miejskiego jest więc mądrą i zdrową decyzją.

Powód 4: Wydajniej pracować.

Rower miejski zamiast samochodu może być dobrym wyborem przede wszystkim dla pracowników biurowych. Aż 51% Polaków uważa, że dojazdy do pracy samochodem zmniejszają naszą efektywność – wynika z badań przeprowadzonych przez Ośrodek Badań Opinii ­– OBOAK[2]. „Dlatego rower to dobry wybór – dzięki codziennym, kilkunastominutowym przejażdżkom będziemy bardziej skoncentrowani i kreatywni” – dodaje trenerka Benefit Systems, Joanna Zmokła. A od tego już tylko mały krok dzieli nas od podwyżki.

Rower fot 4

Powód 5: Zaoszczędzić czas.

A gdyby tak doba była dłuższa? Można spróbować ją wydłużyć przesiadając się z samochodu na rower i unikając w ten sposób korków. Jak wynika z badań Deloitte, miesięcznie w Warszawie można przez nie stracić ponad 8 godzin, a we Wrocławiu prawie 9[3]. W związku z tym wybierając rower jako środek lokomocji możemy mieć tygodniowo około 2 godziny więcej czasu dla siebie. W Warszawie znajduje się ponad 200 stacji z rowerami miejskimi, zlokalizowanych na terenie całego miasta. Stolica może się pochwalić posiadaniem dziesiątego najlepszego systemu rowerowego na świecie pod względem łatwości obsługi wg. USA Today[4].

Powód 6: Zaoszczędzić pieniądze.

Jak wiadomo, czas to pieniądz. Nic więc dziwnego, że ograniczając stanie w korkach możemy poważnie zaoszczędzić. Dla statystycznego mieszkańca – kierowcy korki to koszt 3350 zł rocznie. Z badań firmy Deloitte wynika, że pochłaniają one średnio do 70% miesięcznego wynagrodzenia kierowców. Przesiadając się na rower możemy więc zaoszczędzić, na przykład na zagraniczne wakacje. A oszczędności mogą być tym większe, że uruchomiony tego lata  przez MultiSport program „Endorfiny na lato” umożliwia jazdę rowerem miejskim w 12 największych polskich miastach, codziennie przez 60 minut bez ponoszenia dodatkowych opłat.

Szczegółowe informacje o wakacyjnych atrakcjach znaleźć można na www.wakacjezmultisport.pl. Rejestracja w systemie rowerów miejskich – www.multisportbike.pl. Lista obiektów dostępnych w ramach konkretnego typu karty podana jest na stronie benefitsystems.pl.

O Benefit Systems

Benefit Systems jest twórcą programu sportowo-rekreacyjnego MultiSport, który wspiera aktywny i zdrowy tryb życia jego użytkowników. Karty sportowe zapewniają dostęp do blisko 4 tysięcy obiektów sportowo-rekreacyjnych w ponad 650 miastach na terenie całego kraju. Dodatkowo od 25 czerwca br. użytkownicy kart MultiSport mogą korzystać w 12 miastach z systemów rowerów miejskich. W ramach programu wakacyjnego oferta dla posiadaczy kart MultiSport obejmuje także baseny odkryte, parki linowe i inne zajęcia na świeżym powietrzu. Na koniec II kwartału br. z kart sportowych oferowanych przez Grupę Benefit Systems korzystało ponad 736 tys. osób w Polsce i zagranicą. Oferta sportowa jest rozwijana z powodzeniem przez Spółkę również w Czechach, na Słowacji i w Bułgarii, gdzie systematycznie rośnie liczba korzystających z kart sportowych.

Kontakt dla mediów:

Jolanta Jędrysek, PR Manager

e-mail: j.jedrysek@benefitsystems.pl

tel.: 519 312 964, 22 242 40 63

Jarosław Zakrzewski, Partner of Promotion

e-mail: j.zakrzewski@partnersi.com.pl

tel.: 22 858 74 58 wew. 68

[1] Źródło: http://www.who.un.org.pl/aktualnosci.php?news=92

[2] Źródło: http://oboak.pl/

[3] Źródło: http://www2.deloitte.com/pl/pl/pages/public-sector/articles/korki-w-polskich-miastach.html

[4] Źródło: https://www.veturilo.waw.pl/informacje/

Sklepy rowerowe w swoich ofertach proponują wiele typów rowerów potocznie nazwanych górskimi.. Decydując się na zakup maszyny tego rodzaju, powinniśmy przygotować się do takiej transakcji.  Zaznajomić z kilkoma podstawowymi zagadnieniami dotyczącymi rodzajów rowerów górskich (MTB), geometrii , komponentów itp. Wszystko po to, żeby wybrać ten najbardziej odpowiedni, optymalny dla nas. Istotnym przy wyborze roweru górskiego jest jasne sprecyzowanie oczekiwań i celów. Podstawowych zestawem pytań, na które należy sobie odpowiedzieć to: Do czego jest mi potrzebny rower? Do jazdy rekreacyjnej, czy tej z większą dawką adrenaliny? W jakim terenie będę się poruszał?

Wielokrotnie na zawodach, rajdach turystycznych czy innych mniej oficjalnych okazjach spotykam się z ludźmi, którzy kupili sobie fulla i w żaden sposób nie wykorzystują jego potencjału i możliwości. Na proste pytanie – Po co Ci taki rower? Albo nie umieją odpowiedzieć, albo twierdzą, że solidniej wygląda, jest bardziej „odjazdowy” … Po pewnym czasie przychodzi w wielu z tych przypadków refleksja… – Mogłem kupić „sztywniaka”, bo ten full to się ugina na podjazdach, bo jest miękki i tracę sporo energii … ot takie rozczarowania i w efekcie zniechęcenie. A można było przemyśleć zakup i kupić w tym samym budżecie hardtraila MTB z lepszym osprzętem.

To tak w kwestii odpowiedzi na nasuwające się (niektórym czytelnikom) pytanie: Po co porównywać fulla do hardtraila, to przecież dwa różne typy rowerów … a no właśnie po to co powyżej

Opisy testowanych modeli

Model Spark 700 RC zbudowano na karbonowej ramie wykonanej z włókien HMX. To wg. producenta jedna z najlżejszych ram typu full suspension na rynku. Wyposażono ją w produkowany wyłącznie dla Scotta damper FOX Nude oraz opatentowaną technologię sterowania TwinLoc, połączoną z funkcją kontroli trakcji Traction Control, pozwalającą na trzy ustawienia ugięcia / geometrii dla dowolnej optymalizacji jazdy. Prościej? Jedną manetką regulujemy pracę dampera i przedniego amortyzatora. Za płynną pracę przedniego zawieszenia odpowiada widelec FOX 32 Float Performance Elite Air. Napęd tego cacuszka to 11 biegowy SRAM XX1, a za jego wyhamowanie odpowiadają podzespoły przygotowane przez Shimano w linii XTR M9000 Disc. Ten wyścigowiec od Scotta porusza się na 27,5 calowych obręczach Syncros XR RC, 28H / Tubeless ready obutych w kapcie od Schwalbe Rocket Ron EVO/2.25. Ta całość (pozwoliłem sobie nie wymienić kilku innych składników) waży niespełna 10kg (dokładnie 9,9kg). Scott Spark 700 RC to replika roweru teamu Odlo MTB Racing i 3Rox .

Szczegółowy opis i wrażenia z jazdy tym modelem pominę, a chętnych bliższego poznania odeślę do wcześniejszej publikacji opisującej dwa topowe full-e od Scott’a – wspomnianego Sparka z Geniusem TUTAJ

Scott Scale 700 RC został zbudowany na bazie ramy wykonanej z włókien karbonu HMX i jest to jedna z najlżejszych na rynku ram typu hardtail . Przednie koło tego ścigacza zostało zawieszone na widelcu Rock Shox SID połączonym z technologią RideLoc, pozwalającą na trzy ustawienia ugięcia dla optymalizacji jazdy. Testowany model napędzany nogą kolarza za pomocą 11 biegowego układu SRAM XX1. Tego zawodnika wagi lekkiej wyposażono w niezawodne hamulce Shimano XTR M9000 Disc. Scale 700 RC toczy się na kołach zbudowanych na obręczach Syncros XR RC 28H / Tubeless ready, na które naciągnięto opony Schwalbe Rocket Ron EVO / 2.1. Producent podaje, że Scale 700 RC jest w pełni gotowy do wyścigów…

Wrażenia z jazdy Scale 700 RC

Rowery testowaliśmy na obszarze Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego, czyli w terenie dość mocno pofałdowanym, ale bez znacznych przewyższeń, stromych stoków, mocnych technicznych zjazdów czy trudnych singli. Test przeprowadziliśmy raczej bez niepotrzebnego ryzyka uszkodzenia lub awarii sprzętu. Tym samym może nie w pełni wykorzystaliśmy ich możliwości, ale nie na tym nam zależało. Nie był to test wytrzymałości, a bardziej porównanie gatunków, rodzajów…

Do testowania dostaliśmy trzy modele (Spark i Genius opisane TUTAJ). Wszystkie trzy objeżdżaliśmy tego samego dnia w tym samym terenie i na tej samej trasie. Muszę szczerze przyznać, że z początku nie bardzo leżała mi jazda na tym niepozornym (w porównaniu z dwoma pozostałymi) rowerku … Jakiś taki mało efektowny w porównaniu ze swoimi braćmi – I zonk! Jakież było moje ździwko jak dosiadłem tego koziołka …  Pierwsze wrażenie, to wygodna pozycja na siodełku, pewność chwytu kierownicy i niemalże genialne prowadzenie w zakrętach.

Co tu dużo pisać Scott Scale sprawuje się dokładnie tak jak powinien rasowy ścigacz MTB! Jest stabilny na szybkich łukach, sprawnie skręca na ciasnych zakrętach – lepiej niż myślałem. Techniczne zjazdy też nie są dla niego problemem. Ale najwięcej frajdy w tym przypadku dają podjazdy! To wręcz fenomenalny fighter podjazdowy… Wydaje się, że sam pokonuje wzniesienia ku górze. Jego geometria i pozycja za kierownicą powoduje, że rower zdaje się być przyklejony do trasy. To co z początku nie bardzo mi odpowiadało przy ocenie wizualnej, czyli krótki skok przedniego amortyzatora, na  podjazdach jest wręcz dobrodziejstwem. Scale 700 RC to maszyna stworzona do podjeżdżania.

Podsumowanie

Reasumując Scott Scale 700 RC vs. Scott Spark 700 RC obydwa to dla mnie mistrzostwo świata, chciałbym mieć w swojej stajni obydwa! Dlaczego? Ano właśnie dlatego, że to dwa różne rowery, o odmiennych charakterystykach, do nieco innych zadań. W warunkach w jakich realizowaliśmy materiał najlepiej sprawdzał się Scale. Spark-owi brakowało odrobinę sztywności i stabilności na podjazdach. Niżej umieszczony środek ciężkości w Scale również daje mu przewagę na szybkich i ciasnych zakrętach. Za to Spark, można śmiało powiedzieć jest królem zjazdów, technicznych  trudnych uskoków. Należy również tutaj nadmienić, że testowane przez nas modele to rowery typowo wyścigowe. Zastosowane w nich rozwiązania niekoniecznie dadzą oczekiwaną przyjemność i zdadzą w 100% egzamin podczas turystyki rowerowej.

Dzięki przeprowadzonym testom ja odpowiedziałem sobie na postawione na początku pytanie, proszę jednak pamiętać, że to są moje subiektywne odczucia i nie każdy musi się z nimi zgadzać.

A jeżeli chcecie się sami przekonać, który model Wam bardziej odpowiada możecie skorzystać z dni testowych Scotta. Wystarczy, że weźmiecie udział w imprezie organizowanej przez Wysepkę – Scott Test Tour

Rowery testowali:

Piotrek Książek – LubimyRowery.pl

Krzysztof Kochanowicz – GR3miasto

Testowe modele Scott-ów udostępnił Sklep Rowerowy Wysepka w Hali Olivii z Gdańska

Autor

Piotrek Książek

Ponad 30 rowerów z najwyższej półki będzie można przetestować w tym roku w całej Polsce. Będą one dostępne w Mobilnym Centrum Testowym Meridy, które rozpocznie swoją trasę już 12 marca w Warszawie. Ciężarówkę Meridy wypełnią m.in. maszyny zawodowych grup Lampre-Merida i Multivan Merida Biking Teamu.

Nadjeżdża Mobilne Centrum Testowe Meridy, czyli ciężarówka wypełniona najwyższej klasy rowerami. Ponad 30 modeli przez najbliższe miesiące będzie można przetestować w całej Polsce. Ciężarówka Meridy rozpocznie swoją trasę już 12 marca w Warszawie i w kolejne weekendy będzie się zatrzymywać w punktach wyznaczonych przez sklepy z sieci sprzedaży Merida Polska. Podczas całodniowych testów każdy zainteresowany może wypróbować na trasie głównie karbonowe górskie i szosowe rowery Merida, a także wiele innych. Wszystkie modele będą dostępne w różnych rozmiarach ram. Aby przetestować wyposażenie Mobilnego Centrum Testowego Merida, wystarczy zapisać się w sklepie biorącym udział w akcji. Listę współtworzących ją sklepów, a także dostępne do testowania rowery wraz z rozmiarami ram, można znaleźć na www.rowerymerida.pl/testy.

Poczuj się jak zawodowiec

– Zachęcamy wszystkich miłośników dwóch kółek do udziału w naszych testach. Przygotowaliśmy przegląd naszej kolekcji i wypełniliśmy ciężarówkę tak, by każdy mógł w niej znaleźć coś dla siebie – mówi Mateusz Musioł z biura prasowego Merida Polska. – W jak najlepszym doborze testowego roweru pomoże to, że każdy model będzie dostępny w kilku rozmiarach – dodaje. W zestawie ponad 30 rowerów znajdą się maszyny, na których zawodnicy grup Lampre-Merida i Multivan Merida Biking Teamu startują w najważniejszych wyścigach świata. Jedną z nich jest Scultura, ulubiony rower Przemysława Niemca. Odkąd zadebiutowała ona na Giro d’Italia 2015, wzbudza ogromne zainteresowanie światowych mediów i zbiera świetne recenzje w opiniotwórczych rowerowych i kolarskich czasopismach. – Biorąc pod uwagę wszystkie zalety tego roweru, nowa Scultura to bez wątpienia najlepsza szosówka, jaką kiedykolwiek stworzyliśmy. Jest to wyczuwalne od pierwszego przekręcenia korbami, nie tylko dla zawodowców – podkreśla Daniel Schwenk, starszy dyrektor ds. badań i rozwoju w Meridzie. Uczestnicy testów będą się mogli o tym przekonać już wkrótce, podobnie jak o aerodynamicznych zaletach modelu Reacto.

Wielbiciele jazdy na szosie podczas akcji Meridy mogą wypróbować także coś alternatywnego, czyli model Speeder 5000 – szosówkę z prostą kierownicą. Wartą uwagi ciekawostkę w testowym zestawie stanowi Crossway Urban 7000, miejska perełka Meridy. Arcyszybki i lekki karbonowy model wykorzystuje napęd Shimano XT 1×11 i jest stworzony do ucieczki z korków. Jednocześnie zwraca na siebie uwagę dzięki retro designowi, który podkreśla sygnowanie ramy emblematem z dawnym logo Meridy. Wśród testowych rowerów będą dostępne także Crossway 900 oraz Crossway XT-Edition, czyli coraz popularniejsze wszechstronne rowery turystyczne Merida.

Sprawdź rower legendy

Również miłośnicy MTB znajdą w ciężarówce Meridy modele dla siebie. Nie zabraknie wśród nich jednego z najbardziej utytułowanych 29” hardtaili świata. – Czuję, że mam najlepszy rower na świecie – mówi o Meridzie Big.Nine Gunn-Rita Dahle Flesjaa. To właśnie na niej najbardziej utytułowana zawodniczka w historii MTB zdobyła wiele swoich laurów, w tym ubiegłoroczne mistrzostwo świata w maratonie MTB. W Polsce będzie można przetestować ultralekką wersję Big.Nine Team, a więc tę samą, na której startuje legendarna Norweżka. Mobilne Centrum Testowe Meridy będzie również wyposażone w rower Big.Seven z kołami 27,5”. Ten zwinny hardtail został stworzony we współpracy z mistrzem świata Jose Antonio Hermidą. – Podczas projektowania Big.Seven dużą uwagę poświęciliśmy uzyskaniu na rowerze odpowiedniej pozycji przez zawodników niskiego i średniego wzrostu. 27,5” to idealny kompromis dla tych, którzy mają problem ze znalezieniem właściwej pozycji na rowerze 29” – mówi Juergen Falke, dyrektor biura badawczo-rozwojowego Meridy.

Testowy zestaw górskich rowerów Merida uzupełnia One-Twenty dostępny z kołami 27,5”, a także 29”. Wyposażony w 130-mm przedni widelec i tylne zawieszenie Float Link z „pływającym” amortyzatorem o skoku „120 mm+” zapewnia świetną zabawę i bezpieczeństwo wymagane od nowoczesnego roweru ścieżkowego. Przyjemność z jazdy tym i wieloma innymi modelami będzie można odczuć już 12 marca w Warszawie. Pierwszy przystanek na trasie Mobilnego Centrum Testowego Meridy zostanie wyznaczony we współpracy ze sklepem Bike Atelier (ul. Herbsta 1, metro Stokłosy). Informacje o zapisach na te i kolejne testy znajdują się na www.rowerymerida.pl/testy.

Źródło: www.rowerymerida.pl

Nie będzie nowością jeżeli powiem, że zdecydowana większość nowych rozwiązań wywodzi się spoza wielkiej wody… choć w tym przypadku tylko korzenie tego rowerowego giganta wywodzą się z USA, a sama firma swą główną kwaterę od kilku dziesięcioleci zlokalizowała w Szwajcarii. I to również można zauważyć w jej produktach… szwajcarska precyzja nie jest im obca. Wybrane przez nas modele to rodowici, charakterni górale wywodzący z serca Alp  naszpikowani nowościami technologicznymi i najnowszymi rozwiązaniami konstrukcyjnymi. Tak właśnie Scott-y słyną w swoich kategoriach z wysokiej jakości produktów. Wysoka jakość, najlepsze materiały, świetne wzornictwo …

Do testów dostaliśmy dwa modele i przeciwstawiliśmy je sobie mając pełną świadomość, że to dwie różne maszyny. Łączy je co prawda kilka elementów, ale ich charakterystyka i przeznaczenie jest nieco inne. W tym porównaniu naszym głównym celem było wyrobienie sobie opinii o nowym rozmiarze kół/opon – 27 Plus, w które został wyposażony  objeżdżany Genius. Oczywiście – Genius oferuje również w swojej linii modele na „cienkiej oponie”, ale my chcieliśmy mieć również porównanie pomiędzy tymi dwiema kategoriami roweru … ot takie dwie pieczenia na jednym ogniu. Dosłownie OGNIU, bo maszyny było gorące pod wieloma względami!!!

Kilka słów o testowanych sprzętach wg. specyfikacji producenta

Model Spark 700 RC zbudowano na karbonowej ramie wykonanej z włókien HMX. To wg. producenta jedna z najlżejszych ram typu full suspension na rynku. Wyposażono ją w produkowany wyłącznie dla Scotta damper FOX Nude oraz opatentowaną technologię sterowania TwinLoc, połączoną z funkcją kontroli trakcji Traction Control, pozwalającą na trzy ustawienia ugięcia / geometrii dla dowolnej optymalizacji jazdy. Prościej? Jedną manetką regulujemy pracę dampera i przedniego amortyzatora. Za płynną pracę przedniego zawieszenia odpowiada widelec FOX 32 Float Performance Elite Air. Napęd tego cacuszka to 11 biegowy SRAM XX1, a za jego wyhamowanie odpowiadają podzespoły przygotowane przez Shimano w linii XTR M9000 Disc. Ten wyścigowiec od Scotta porusza się na 27,5 calowych obręczach Syncros XR RC, 28H / Tubeless ready obutych w kapcie od Schwalbe Rocket Ron EVO/2.25. Ta całość (pozwoliłem sobie nie wymienić kilku innych składników) waży niespełna 10kg (dokładnie 9,9kg). Scott Spark 700 RC to replika roweru teamu Odlo MTB Racing i 3Rox . Podobno RC jest gotowy do wyścigów…

Drugi z testowanych Panów Scottów to rasowy sprzęt do zadań ciężkich … Genius LT 700 Tuned Plus

Genius to model z wyrobionym już imieniem ugruntowanego zawodnika w Enduro World Series. LT został doceniony za swoją zdolności do pokonania trudnego terenu, zarówno na podjeździe jak i na zjeździe (sprawdziliśmy to i…). Scott projektując nowego Genius LT 700 Tuned Plus poszedł jeszcze dalej. Przy takiej samej, bogatej i technologicznie zaawansowanej specyfikacji, dodatkowo wyposażył go w koła typu – Plus, co ma dodać mu wygody i pewności prowadzenia. Genius LT Plus został skonstruowany na karbonowej ramie z włókien HMX. Przednie zawieszenie bazuje na widelcu FOX 36 Float Factory Air z goleniami pokrytymi powłoką Kashima o skoku 160 mm. Za pracę tylnego koła odpowiada damper FOX Nude z technologią sterowania TwinLoc (jak w Spark-u). Napęd tego demona bazuje na perfekcji tylnej 11 biegowej przerzutki SRAM X01, a za zatrzymanie odpowiadają hamulce od Shimano model XTR M9020 J-Kit. Genius LT Tuned Plus toczy się na 27,5 calowych obręczach Syncros TR1.5 PLUS 28H / Tubless ready  naciągniętymi oponami Schwalbe Nobby Nic EVO / 2.80. Całe powyższe ustrojstwo wygląda bardzo poważnie i majestatycznie a waży … tylko 12,7kg.

Tyle od producenta i danych katalogowych…

Bawiliśmy się powyżej opisanymi rowerami przez niespełna 4 dni i gdyby nie to, że modele zostały nam wypożyczone i musiały zostać zwrócone w stanie umożliwiającym dalszą jazdę podalibyśmy je bardziej radykalnym testom terenowym… Kolejny element to teren w jakim je ujeżdżaliśmy. Cóż, te dwie maszyny to zwodnicy z górnej półki modeli enduro i XC, a ich środowiskiem naturalnym są trasy i szlaki zdecydowanie górskie. To takie rowerowe kozice… Trójmiejski Park Krajobrazowy z całymi jego dobrodziejstwami oczywiście należy do bardzo ciekawych miejscówek i potrafi dać mnóstwo wrażeń i „fun-u” z jazdy, ale nie jest w stanie w pełni wykorzystać potencjału testowanych Scott-ów.

W teście opisywanych modeli pominiemy formuły z opisem działania napędu obydwu egzemplarzy. Chcąc opisywać te elementy treść miałaby dwukrotnie większą objętość. A Ci co mieli do czynienia z produktami Sram-a wiedzą … złego słowa nie można powiedzieć. Tym bardziej w przypadku testowanych przez nas Spark’a i Genius’a. Topowe modele z górnej półki cenowej muszą być napędzane perfekcyjnym napędem i tak jest w tym przypadku. Podobnie  z resztą jak hamulce w obydwu Scott-ach działały perfekcyjnie. Skupiliśmy się na charakterystyce i właściwościach jezdnych.

Wrażenia z jazdy Spark-iem…

Odczucia wizualne już przed podejściem do tego modelu zapowiadają z czym będziemy mieć do czynienia. Kształt ramy oraz zastosowana kolorystyka dodaje mu smaku, wyrafinowania i daje jasny komunikat „chodź zaszalejemy!” Spark to doceniona przez użytkowników linia, którą od zawsze cechowała szybkość, zwrotność i dynamika. Spark to przykład, jak powinien jeździć wyczynowy rower do wymagającego XC i trailu. Charakteryzuje się wysoką sztywnością ramy, znakomitą zwrotnością i posłuszeństwem w rękach doświadczonego ridera. Geometria zastosowanych rozwiązań dedykowana jest do użytkowników preferujących mocno pochyloną sylwetkę podczas jazdy co z kolei zapewnia i daje wysoką efektywność jazdy. To nie jest model dla amatorów spokojnych i sielankowych przejażdżek pośród wspaniałych pejzaży i krajobrazów. Spark to rasowy i zadziorny wierzchowiec do „ostrej jazdy bez trzymanki”… Pod wodzą doświadczonego rowerzysty doskonale nadaje się do szybkiego pokonywania wymagających traili. Scott Spark to sprzęt z pełną amortyzacją, do agresywnego ścigania w XC i maratonach, z wyjątkowym zawieszeniem, przygotowanym specjalnie na zamówienie i opatentowanym przez producenta. Jazda na nim przynosi wiele emocji i daje morze satysfakcji. Przy mocniejszym naciskaniu pedałów zachowuje się niemalże jak hardtrail. Przy pełnej blokadzie bujania tylnego wahacza są nieodczuwalne. Jedynie na mocnych podjazdach daję się odczuć lekkie wahania raczej nie wpływające negatywnie na starty energii czy utratę równowagi. Spark wręcz uwielbia ciasne i szybkie, kręte single. Jest niesamowicie zwrotny i podatny na oczekiwania prowadzącego go kolarza. Doskonale wyważony z geometrią dostosowaną do szybkiej i wymagającej jazdy posłusznie reaguje na ruchy kierownicą i balansowanie ciałem. W tę geometrię ramy zostały wzorcowo wkomponowane koła o rozmiarze 27,5 cala powodujące większe odczuwanie nierówności terenowych, ale z drugiej strony pozwoliło to na skrócenie całości (w porównaniu do modeli na kołach 29cali), co zdecydowanie poprawia zwrotność i kontrolę na odcinkach technicznych. Podjazdy na tym modelu Scott’a również nie stanowi większych problemów. Nie znaczy to, że podjeżdża sam… Noga musi być! Przednie koło chętnie trzyma się  podłoża i nawet na stromiznach daje poczucie stabilności. Usztywnienie dampera i wyeliminowanie ugięcia zawieszenia sprawia, że pokonywanie podjazdów staje się bardziej efektywne.

Genius LT Tuned Plus – Genialny Olbrzym …

A teraz zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie rower, który ma w sobie wszystko z najwyższej półki począwszy od materiału z jakiego wykonany jest jego szkielet (rama) przez specjalnie dla Scotta przygotowany damper i amortyzator przedni, doskonały napęd od Sram-a i bezbłędne hamulce XTR od Shimano… A teraz otwórz oczy i spójrz na potężnego i muskularnego Genius’a LT Tuned Plus. Rower jest przede wszystkim wielki i to niezależnie od rozmiaru ramy. Genius to rower dla tych, którym najlepsze nie wystarcza, a cena nie ma znaczenia. I taka właśnie jest linia Genius, wypasiona w indywidualizowane komponenty wykorzystujące najnowsze rozwiązania i najlepsze materiały użyte do skomponowania tego dzieła. W kwestii wyjaśnienia oznaczenie Genius 700 Tuned u Scott’a otrzymały trzy modele i tak „zwykły” bo bez dodatkowych oznaczeń, (ale tylko w przenośni – jeżeli ten model można uznać za zwykły) to ociekający karbonem (rama, koła, kierownica, mostek, siodło, korby i inne) szlakowy ścigacz zawieszony na Fox-ach Kashimy o skoku 140mm, napędzany X01 od Srama, za którego zatrzymanie odpowiada XTR od Shimano. W efekcie osiągnięto niebagatelny wynik około 12 kg doskonałej zabawy na szlakach. Jego potężniejszy brat – Genius LT 700 Tuned. Gdzie skrót LT pochodzi od zwrotu “long travel”, co oznacza zwiększenie skoku do 170mm, ale to tylko jeden z głównych zabiegów mający go odróżnić od „zwykłego” Genius’a. LT ma zdecydowanie bardziej agresywną geometrię, przedni widelec Fox’a 32 zastąpiony został modelem 36 z nowym tłumikiem FIT4). Pomimo tych modyfikacji Genius LT 700 Tuned ma nadal niesamowicie niską masę bo około 12,1 kg.

W bieżącym roku do dwóch braci „mniejszego i większego” dołączył dosłownie WIELKI brat. Scott wykorzystał rosnące powodzenie rozmiaru 27 Plus i opracował model Scott Genius 700 Tuned Plus. Ten rower jest naprawdę WIELKI!!! Otrzymaliśmy do testów łącznie trzy modele Scott, wszystkie trzy na kołach 27,5 cala. Po zestawieniu wszystkich trzech razem pozostałe dwa (Spark i Scale) wyglądały niemalże jak rowerki dziecięce.

P1080935

Genius LT 700 Tuned Plus jako członek rodziny w wielu elementach nadal przypomina swoich mniejszych braci. Podstawowe podobieństwo opiera się na jakości użytych materiałów i komponentów. Tak jak pozostałe i ten model z grupy ocieka karbonem, tak jak pozostałe modele wyposażony został w indywidualne rozwiązania Fox’a, topowy napęd Sram’a i hamulce Shimano XTR. To co uległo zdecydowanej zmianie i miało dość znaczny wpływ na bardzo radykalne zmiany w budowie roweru to koła … 27 Plus. Ten zabieg wizualnie nie zmienił go aż tak bardzo, wizualne wygląda bardzo podobnie do innych z grupy, ale jego właściwości trakcyjne to już inna bajka. Zastosowany rozmiar koła 27,5 cala, a dzięki zastosowaniu opony Plus średnica zewnętrzna koła niewiele odbiega od 29 cali. Do tego rozmiaru dodajmy jeszcze szerokość opony (2,8 cala) co ma zdecydowanie pozytywny wpływ na stabilne prowadzenie płynniejsze pokonywanie nierówności i przeszkód. W tym przypadku również jak w przypadku FatBike’a nie bez znaczenia jest tutaj niższe ciśnienie w ogumieniu. Poprawia ono przyczepność i podczas pokonywania szybkich zjazdów na nierównym podłożu można odnieść wrażenie, że rower jest przyklejony do szlaku, ale… no właśnie jest pewne ale… grubsza, większa, masywniejsza opona ma również wpływ na zwiększone opory toczenia. Oczywiście pozytywnie wpływa na trakcję, ale wymaga mocnej nogi. Po przejechaniu 110 km po nawierzchni w zdecydowanym stopniu gruntowej, kilka bajecznych kaszubskich zjazdów, kilka podjazdów, dużo błota i bagnistej wiosennej brei – dość mocno dał mi w kość. Nowy Genius to doskonały zjazdowiec… obuty w powiększone opony, doskonale zawieszony, przedni amor o skoku 160mm od Fox’a to główne atuty i mocne strony na zjazdach. Te atuty z kolei będą udręką na podjazdach… i to ta druga strona medalu, coś za coś. Większa, grubsza opona to większy opór na podjazdach, a większy skok przedniego Fox’s to z kolei mało komfortowe unoszenie się przedniego koła na ostrych i mocnych podjazdach. W tym przypadku sprzymierzeńcem rowerzysty jest niska waga tego potwora uzyskana dzięki wykorzystaniu lekkich komponentów.

Podsumowanie

Otóż, moim osobistym faworytem jest Scott … Scott Spark … Dlaczego? Zdecydowaną jego przewagą jest większa uniwersalność. Doskonałe walory rasowego ścigacza szlakowego bezproblemowo pokonującego podjazdy i dającego poczucie dużej stabilności na zjazdach. Genius pomimo jego zalet płynących z większych i grubszych opon jest rowerem o mniejszej funkcjonalności. Niestety doskonała trakcja zjazdowa, komfort i płynność prowadzenia na trasach „w dół” nie jest w stanie zrekompensować (w moim przypadku) większego wysiłku w podjazdy i długie dystanse na szlakach. Bez względu na to Genius zapadł mi w pamięć jako wspaniała, dająca mnóstwo przyjemności z jazdy maszyna produkująca olbrzymie pokłady emocji i wrażeń.

Rowery testowali:

Piotrek Książek – LubimyRowery.pl

Krzysztof Kochanowicz – GR3miasto

Testowane rowery udostępnione przez

Sklep Rowerowy Wysepka w Gdańsku

Autor

Piotrek Książek

FatBike… Tłuścioch, Grubas… tak pieszczotliwie mówią o nich niemalże wszyscy. I pewnie pod kątem tych inwektyw są postrzegane jako ciężkie, niezdarne i czołgopodobne rowery… Sam zanim dosiadłem „Grubasa” sądziłem, że porusza się w terenie z gracją Jelcza z naczepą.

jelcz z nczepa

Źródło: „Samochody – Ciężarowe, Specjalne i Autobusy”, wyd. Nasza Księgarnia 1988, fot. Zdzisław Podbielski.

A tutaj proszę… jakież pozytywne rozczarowanie. Co prawda nie jest to baletnica, ale swoją zwrotnością niewiele ustępuje rowerom turystycznym. I to nie tylko pod względem zwrotności, ale i masy. Testowane egzemplarze Scott Big Ed i Specjalized Fatboy ważyły po około 14kg i nie należą do najlżejszych konstrukcji z tej kategorii rowerów.

Skąd się wzięły i czym są rowery FatBike

Zaczynają coraz śmielej wchodzić na nasz krajowy rynek rowerowy. Już niemalże wszyscy producenci mają w swojej ofercie tę grupę sprzętu. To rower górski z bardzo szerokimi oponami, często bez amortyzatorów. Opony FatBike’a potrafią mieć szerokość ponad czterech cali ( nawet do 12 centymetrów) i to najbardziej rzucający się w oczy element tej konstrukcji. Potocznie zwane Grubasami rowery zostały stworzone do jazdy po śniegu, piasku i w ciężkim terenie. Początkowo powstawały ręcznie i budowane były przez pasjonatów. O rosnącej popularności tej kategorii może świadczyć fakt, że liczący się producenci wprowadzają do swojej oferty również modele dla dzieci i młodzieży.

Pomimo rosnącego zainteresowania, Fatbike to wciąż rzadki gość na szlakach. Wielokrotnie mijając innych rowerzystów, pieszych, czy nawet kierowców w samochodach spotykaliśmy się ze zdziwieniem i różnego rodzaju odgłosami typu: „Łaaaał, zobacz, zobacz, jakie on ma grube koła!”. Więc nabywając taki rower musicie liczyć się z ogromnym zainteresowaniem, jakie będziecie wzbudzać wśród otoczenia.

Pierwsze wrażanie i ogólna charakterystyka.

Patrząc na te monstra? Niesamowity i nieziemski wygląd! Ich gabaryty i kolorystyka wywierają na organizmie rowerzysty lekkie drżenie i przyspieszone bicie serducha!!! Potężne i masywne koła z agresywnym bieżnikiem podczas toczenia wydają groźny i wzbudzający respekt szum niczym nadjeżdżająca z dużą prędkością rasowa terenówka. Rozmiar opon zastosowany w obydwu przypadkach umożliwia komfortową jazdę w trudnym terenie i gwarantuje bardzo dobrą amortyzację. Do Scott’a producent dodatkowo dołożył amortyzator Rockshox’a, co jeszcze poprawia komfort jazdy i możliwości tego potwora w trudnym terenie i na szybkich, wyboistych zjazdach. W Specu z kolei przednie koło zawieszone jest na karbonowym widelcu.

W testowanych FatBike’ach znaczna szerokość obręczy kół wymusiła poszerzenie ramy roweru, ale w żaden sposób nie wpłynęło to negatywnie na szerokość rozstawu pedałów. Pedały wcale nie są za szeroko, a różnica pomiędzy rowerem MTB jest w zasadzie nieodczuwalna.

Napęd w obydwu przypadkach to Sram (szczegóły w specyfikacji). Dla Scott’a zastosowano konfigurację 2×10, a w Specu 1×10. I w tym przypadku Scott wypada korzystniej. Zastosowana konfiguracja jest wydajniejsza i bardziej uniwersalna. Większa ilość przełożeń w Scott’cie pozwala żwawiej poruszać się w łagodnym terenie, zaś na mało komfortowym podłożu daje więcej możliwości ustawienia przełożeń i pozwala na lżejsze pokonywanie trudności. Kultura pracy obydwu mechanizmów napędowych – jak przystało na Srama jest godna pochwały.

Układ hamulcowy obydwu egzemplarzy nie przysparzał nam żadnych niespodzianek i sprawował się wyśmienicie. W Scott’cie zainstalowano Shimano M506 z tarczami 180(przód) i 160(tył) mm, zaś Specialized oferuje Shimano Deore z tarczami o tych samych średnicach co Scott.

Ważenia z jazdy

A jakie można mieć wrażenia gdy dosiada się czegoś co wszystko ma większe, grubsze, masywniejsze… , ale waży tyle co standardowy „góral” lub turystyk.

Dla kogoś kto jeździł „odchudzonym” sprzętem różnica masy będzie od razu wyczuwalna. Natomiast dla użytkownika średniej klasy roweru turystycznego lub MTB różnica będzie głównie polegała na rozmiarach…

Poruszając się asfaltem lub innymi utwardzonymi nawierzchniami bardzo szybko poczujemy znaczne opory toczenia balonów Big Ed’a i Fatboy’a. Obydwaj panowie na swych niedopompowanych, potężnych kapciach przyprawią o zmęczenie niczym po dobrym treningu nawet rowerzystę z dobrą kondycją już po kilku kilometrach żwawej jazdy asfaltowymi ddr-kami. Tylko, kto by tym jeździł po gładkich jak stół ddr-ach? No cóż, do testów wykonaliśmy taką próbę… Lekko nie jest!

Za to w terenie… Tam się zaczyna zabawa! Różnica pomiędzy jazdą leśną drogą gruntową a jazdą pomiędzy drzewami omijając drogę jest nieodczuwalna. Te dwa monstra wręcz kuszą do jazdy na przełaj z pominięciem wszelkich szlaków, tras, dróg, czy czegokolwiek co w teorii ma ułatwić i umożliwić jazdę pojazdami wyposażonymi w koła.

Zjeżdżanie ze znacznych wzniesień poprzecinanych korzeniami, kamieniami i czym tylko natura dysponuje daje pewność prowadzenia i znaczną dawkę emocji i adrenaliny. Na podjazdach również daje się odczuć przewagę szerokich i agresywnych opon wgryzających się w podłoże. Balony Grubasów robią sporą robotę i ani na chwilę nie pozwalają odczuć braku kontroli nad rowerem, bez względu na to czy jedziemy utwardzoną ścieżką czy dzikim leśnym odcinkiem, FatBike daje sobie radę wszędzie.

Na czym polega fenomen poruszania się w grząskim lub sypkim terenie? Oczywiście na odpowiednim ciśnieniu w oponach. Teoretyczny zakres dostępnych ciśnień w kapciach Tłuściocha to 0,5 do 2,5 bar (zalecane 0,5-1,5 bar). Żeby sprawnie poruszać w grząskim błocie lub sypkim piachu czy śniegu idealnym jest zastosowanie ciśnienia  0,5 bar. Wówczas FatBike pokazuje swoją wyższość ponad wszelkimi innymi pojazdami dwukołowymi poruszanymi siłą ludzkich mięśni. Podniesienie ciśnienia do 1,5 bar pozwoli na sprawne poruszanie się w utwardzonej miejskiej i leśnej dżungli. A dlaczego tylko 0,5 bar? To ekstremalnie niskie ciśnienie,  podczas jazdy po utwardzonej nawierzchni daje wrażenie jazdy na dwóch kapciach i jest zupełnie nieprzydatne, wręcz niekomfortowe. Odczucie to całkiem ustępuje, gdy utwardzona nawierzchnia zmienia się na sypką lub grząską, a to bardzo niskie ciśnienia w oponach pozwala na unikanie zapadania nawet podczas jazdy po grubej warstwie luźnego piachu lub śniegu. A dlaczego zakres ciśnień kończymy na 1,5 bar pomimo dopuszczalnych przez producenta 2,5? Bo przy tak wielkim balonie nasz rower będzie odbijał się od podłoża jak gumowa piłka. Wśród bezkresnych zasobów internetu można nawet odszukać informacje, że dzięki napompowaniu opon do górnej granicy ciśnień FatBike nie tonie w wodzie…

Czy ta propozycja producentów rowerów ma sens? Jeżeli została wymyślona i wyprodukowana to pewnie ma. Pierwsze FatBike powstały podobno na potrzeby klimatu Alaski, gdzie riderzy musieli poruszać się w bardzo trudnym, grząskim i zaśnieżonym terenie. Na swoje potrzeby łączyli dwie standardowe obręcze i naciągali na nie szerokie opony. Ale pamiętajmy, że w naszym klimacie na próżno marzyć o takich warunkach jak na Alasce. W naszych warunkach z pewnością FatBike znajdzie pasjonatów i swoją niszę rynkową. Z mojej perspektywy to dobra oferta dla kogoś, kto ma już kilka rowerów z różnych kategorii (mtb, szosa, full) i chce sobie uzupełnić stajnię o dodatkowy model… jako 3-4 może 5 rower.

Podsumowanie

Testowane modele FatBike’ów Scott Big Ed i Specjalized Fatboy to maszyny wszechstronne, dające mnóstwo przyjemności i frajdy z jazdy. To sprzęty, które sprawdzą się we wszystkich warunkach w zależności od oczekiwań. Spec i Scott dają mnóstwo przyjemności z jazdy i pozwalają na dużo więcej niż można oczekiwać od standardowego roweru górskiego. Ich żywioł to trudny i dla innych rowerów niedostępny teren na wyprawach pośród bezdroży. Jeżeli potrzebujecie roweru wielozadaniowego, który nie boi się żadnej nawierzchni, ale nie zależy Wam na szybkości poruszania się, oraz dysponujecie kondycją fizyczną powyżej średniej to FatBike z pewnością będzie dla Was interesującą propozycją.

Testowe egzemplarze udostępnione przez Sklep Rowerowy Wysepka w Gdańsku.

Szczegółowe specyfikacje rowerów dostępne pod linkami poniżej:

Specilized Fatboy

Scott Big Ed

Autor: Piotrek Książek

Merida jest jednym z czołowych producentów karbonowych ram na świecie. Lekkie i wytrzymałe, każdego dnia służą rowerzystom w różnych zakątkach globu, a także zawodowcom w najważniejszych wyścigach świata. Poznajcie szczegóły precyzyjnej i czasochłonnej produkcji karbonowych ram Merida.

Trudno wyobrazić sobie współczesne kolarstwo i najlepsze osiągi rowerów bez karbonowych ram. Zachwycają one nie tylko swoją wagą, ale także wytrzymałością, sztywnością i komfortem. Ich produkcja to proces wyjątkowo złożony i precyzyjny. Wiele mogą o tym powiedzieć przedstawiciele Meridy, jednego z czołowych wytwórców karbonowych ram na świecie. Bogate doświadczenie tej marki w wykorzystaniu włókien węglowych, a także najnowocześniejsze sposoby produkcji znajdują odzwierciedlenie w rowerach znanych zawodowych grup kolarskich Lampre-Merida i Multivan Merida Biking Team oraz wielu seryjnych modelach. Jednym z niezbędnych etapów tworzenia karbonowej ramy jest ręczne nakładanie warstw karbonu. W przypadku ramy nowego modelu Merida Scultura wymaga ono do 14 godzin pracy i 400 osobnych fragmentów karbonowych mat. Ten i wiele innych etapów tworzenia i testowania ram z włókien węglowych przedstawia video „Merida – produkcja karbonowych ram”.

Źródło zdjęć i treści: Merida Polska

Z pewnością każdy z nas wielokrotnie słyszał powiedzenie „Sport to zdrowie”. Bez odpowiedniej dawki ruchu fizycznego, zajęć sportowych na świeżym powietrzu organizm ludzki jest ospały, nie ma energii, a mechanizmy odpowiedzialne za metabolizm zwalniają i w efekcie zaczynamy przybierać na wadze – dążąc do doskonałości (doskonałym kształtem jest kula). Znam ten proces bardzo dobrze… Jeszcze kilka lat temu sam niemalże otarłem się o tę doskonałość. W efekcie stajemy się ofiarami wszechotaczającej nas wygody, co z kolei prowadzi do dalszych problemów zdrowotnych. To właśnie tutaj przychodzi nam z pomocą rower. Doskonałe narzędzie zalecane przez wielu specjalistów i o wiele mniej narażające nasz organizm na kontuzje niż np. bieganie. Ale rower to nie tylko antidotum na nadmierną ilość cyferek na wadze łazienkowej … to również wiele innych pozytywnych objawów.

foto-2- zalety jazdy na rowerze

Między innymi regularna jazda na rowerze poprawia tzw. wydolność oddechową lub inaczej zwany maksymalny pułap tlenowy, czyli zdolność organizmu do przyswajania tlenu. Zapytacie; a po co nam w ogóle ta wydolność? To parametr niezbędny organizmowi ludzkiemu do utrzymania normalnej jakości życia. Wysoka wydolność umożliwia również sportowcom sukcesywne podnoszenie swoich wyników i bicie rekordów. Osoba nie uprawiająca żadnych form ruchu fizycznego już w wieku około 74 lat osiąga dolną wartość progową wydolności, natomiast osoby regularnie uprawiające różnego rodzaju aktywności mogą zachować dobrą kondycję nawet do 90-ątki. Podczas jazdy na rowerze zużywamy dziesięć razy więcej tlenu niż przy siedzeniu przed telewizorem. Dlatego zanim po raz kolejny usiądziesz przed telewizorem zastanów się czy chcesz zobaczyć swoje prawnuki?

Regularna jazda na rowerze ma również zbawienny wpływ na układ krążenia. Osoby amatorsko uprawiające sport, korzystające z roweru w celach rekreacyjnych lub używające go w celach komunikacyjnych np. na dojazdy do pracy, zwiększają tzw. objętość wyrzutową serca oraz jego pojemność minutową. Czyli jazda rowerem pozytywnie wpływa na profilaktykę chorób układu krążenia, obniżając ryzyko zachorowania na miażdżycę, zawały i udary. Wytrenowany mięsień sercowy, pobudzany do wytężonej pracy podczas wysiłku, w czasie spoczynku zmniejsza częstotliwość swoich skurczów. Niska wartość tętna spoczynkowego to korzystne dla naszego organizmu zjawisko.

Ruch fizyczny, a zatem i jazda na rowerze to również wzmocnione mięśnie. Jak pokazuje poniższy schemat jazda jednośladem napędzanym siłą kończyn dolnych angażuje niemalże wszystkie partie mięśni poprawiając wytrzymałość i moc mięśni nóg i pośladków. Ale jazda rowerem wymusza także pracę innych istotnych grup mięśniowych – mięśni pleców, przedramion czy brzucha. Jazda rowerem to również terapia zalecana przez specjalistów forma rehabilitacji po kontuzjach lub urazach stawów kolanowych. Pedałowanie na rowerze to ruch nieinwazyjny, nie obciążający układu szkieletowego rowerzysty.

foto-3-zalety jazdy na rowerze

Partie mięśni kończyn dolnych zaangażowane do pracy podczas jazdy rowerem. Kolor poszczególnych mięśni odzwierciedlony również na okrężnej tablicy symbolizującej ruch obrotowy korby roweru.

 Źródło: http://home.trainingpeaks.com

Chcesz mieć sokoli wzrok jak najdłużej? Z pewnością… Coraz więcej badań wskazuje, że pogorszenie wzroku może być wynikiem braku patrzenia w dal – więcej czasu spędzamy w pomieszczeniach, skupiamy wzrok 40 cm od twarzy na monitorze komputera. Za to przejażdżki rowerowe są doskonałą okazją do ćwiczeń oka, bo wymagają patrzenia zarówno w dal, jak i skupiania wzroku na bliższych przedmiotach.

Wspominając powyższe stwierdzenie dotyczące redukcji nadmiernej ilości cyferek na wadze łazienkowej należy pamiętać, że jazda na rowerze w połączeniu z odpowiednią dietą może przyczynić się do szybszego zredukowania, niepożądanej masy tłuszczowej. I pamiętajmy, sama dieta nie zdziała zbyt wiele … ruch fizyczny jest niezbędny! W czasie jednostajnej jazdy na rowerze tożsamej z treningiem aerobowym, energię potrzebną do wykonywania pracy organizm czerpie bezpośrednio z tkanki tłuszczowej, spalając ją. Zauważalny skutek uboczny – dodajmy, że pozytywny – treningu kolarskiego to podkręcenie metabolizmu oraz poprawa wytrzymałości i wydolności. Dla bardziej zaawansowanych cyklistów i tych chcących poprawić swoje wyniki sportowe zalecany jest trening interwałowy. Polega on na przemiennej pracy raz z wysoką, a raz z niską intensywnością w odpowiednich przedziałach czasowych. Oprócz redukcji tkanki tłuszczowej, u osoby ćwiczącej można zaobserwować również wzrost siły, szybkości i wydolności.

foto-4-zalety jazdy na rowerze

Uważasz, że w Twoim domowym budżecie zabrakło na wakacyjny wyjazd, na lekki remont w mieszkaniu? Nic prostszego… Zamiana samochodu na rower przyczyni się nie tylko do poprawy Twojej kondycji fizycznej, ale i tej finansowej. Już po miesiącu zaobserwujesz zdecydowaną poprawę i oszczędności na koncie. Żeby sobie zobrazować skalę oszczędności wystarczy dokonać szybkiej kalkulacji wszystkich kosztów wynikających z posiadania samochodu (paliwo, serwis, ubezpieczenie, utrata wartości przy odsprzedaży). Oczywiście całkowita rezygnacja z użytkowania samochodu może być trudna, ale już sama zamiana środka transportu do pracy z samochodu na rower pozwoli na zgromadzenie dodatkowego budżetu na przyjemności.

Jadąc rowerem do pracy zaoszczędzisz nie tylko pieniądze, ale i czas. To punkt dotyczący w głównej mierze mieszkańców dużych aglomeracji ze względu na będące zmorą dużych miast korki … To właśnie dzięki rowerowi, temu teoretycznie powolnemu środkowi transportu przemkniesz bez większych problemów obok stojących w porannych i popołudniowych zatorach aut… bo przecież rower w korkach nie stoi. Z pewnością docenią tu rowerzyści zamieszkujący na przedmieściach …

Średnio każdy użytkownik samochodu w skali roku spędza 4 – 5 dób stojąc w korkach. Czyli zamieniając samochód na rower będziesz mieć aż 5 dodatkowych dni w roku na spędzenie w zdecydowanie przyjemniejszej atmosferze … np. brykając na rowerze z przyjaciółmi lub rodziną.

Drążąc temat kondycji fizycznej w myśl zasady „W zdrowym ciele, zdrowy duch” rower ma zarezerwowany również udział w poprawę nastroju użytkownika. Już od pierwszych chwil od wyjścia z domu do pracy jesteś „skazany” na lepszy niż kierowca samochodu nastrój… Omijasz stresujące korki, możesz wybrać na drogę dojazdu do pracy np. przejażdżkę przez okoliczny park lub inne malownicze miejsce. Jadąc do pracy rowerem nie dotyczy Cię ryzyko spóźnienia czy innych niespodzianek komunikacyjnych uniemożliwiających przejazd samochodem lub innym środkiem komunikacji np. publicznej (autobus, tramwaj). Jadąc rekreacyjnie na rowerze natomiast, poprawia się Twój stan psychiczny. Wszystko to dzięki wydzielaniu się endorfin, hormonów wywołujących w nas euforię i zadowolenie, które ma miejsce podczas każdej aktywności fizycznej. Wyjście z domu, zmiana otoczenia, dotlenienie się, kontakt z przyrodą – wszystko to wpływa pozytywnie na nasze samopoczucie.

Rower to również ekologiczny środek transportu. O tym wiedzą nawet dzieci … Zależy Ci na tym, żeby naturalnego środowiska na naszej planecie wystarczyło na dłużej? Zadbaj o to już dziś, teraz! Korzystając z roweru przyczyniasz się do zmniejszonego wydobycia nieodnawialnych paliw kopalnych, nie masz swojego udziału w zatruwaniu spalinami środowiska i w zdecydowanie mniejszym stopniu wpływasz na zużycie infrastruktury drogowej. Zamieniając samochód na rower zbliżasz się do natury i otaczającego Cię środowiska.

Lubisz pączki i inne łakocie? Pewnie, że tak! Zapamiętaj – jeden pączek to 300 kcal. Dla rowerzysty spalenie tego nadmiaru to tylko 10 minut jazdy ze średnią prędkością 15 km/h. Prawda, że niewiele? A więc jadąc do pracy i z pracy na rowerze możesz sobie codziennie pozwolić na odrobinę więcej kalorycznych smakołyków. Ale pamiętaj umiar jest wskazany nawet w największych przyjemnościach.

Rowerzysta to bardziej wydajny pracownik niż inna osoba dojeżdżająca do pracy np. komunikacją publiczną. Podczas wysiłku fizycznego krew w naszym organizmie szybciej krąży dotleniając tym samym mózg. Dotleniony mózg to poprawa koncentracji, zredukowana podatność na stres, a tym samym wydajniejsza i bardziej efektywna praca. Czyli rowerzysta to pożądany element firmowej struktury.

IMAG0206

Rower jest modny, jest po prostu trendy… Mnogość form, rodzajów i odmian kolorystycznych jednośladów a miedzy nimi ostre koła, rowery miejskie, wspaniałe i niepowtarzalne rowery stylizowane lub oryginalne retro, rowery szosowe to impuls do rozwoju mody rowerowej. Lubisz być w centrum uwagi? Wybierz modny i niepowtarzalny rower.

Ale najważniejsze jest to, że będziesz młodszy! Uczeni z Kings College w Londynie prowadzili przez lata porównanie ponad 2400 jednojajowych bliźniąt. Zwracali baczną uwagę na te, w których rodzeństwo prowadziło odmienne tryby życia. Jak się okazuje, ci, którzy serwowali sobie przynajmniej trzy 45-minutowe wypady rowerowe w tygodniu, byli – średnio – o dziewięć lat biologicznie młodsi od swojego bliźniaka. Rzadziej dopadały ich choroby układu krążenia, cukrzyca, nowotwory, nadciśnienie i otyłość.

Dlatego w tej chwili wstajemy, ubieramy się stosownie do panującej za oknem aury i wychodzimy na rower … Oczywiście za oknem może być jesień, ale jak nie wiesz jak się ubrać skorzystaj z naszej porady TUTAJ … Szybciutko, szybciutko!!!

Zdjęcia – źródło: Internet i zbiór własny

Autor: Piotrek Książek