Tegoroczny maj zaszczycił wszystkich dwoma długimi weekendami. Jeden mamy już za sobą a drugi już za chwilę. Pierwszy z długich weekendów majowych uczciliśmy organizacją rekreacyjnego rajdu rowerowego adresowanego do pasjonatów poznawania pięknych okolic i kultury regionu zza kierownicy jednośladu napędzanego siłą mięśni… Podobnie jak w ubiegłym roku postanowiliśmy pokazać uczestnikom rajdu piękno budzącej się wiosną przyrody i bogactwo kultury i tradycji Kaszub. W przypadku ubiegłorocznej majówki skupiliśmy się głównie na mocno pofałdowanym rejonie Szwajcarii Kaszubskiej. W tym roku (2016) pokusiliśmy się o rozszerzenie obszaru o okolice Kościerzyny. I był to strzał w przysłowiową dziesiątkę… a dlaczego? O tym poniżej…

Pierwszy dzień rajdu – 30.04 – Dobrego początek…

Rowerowa Majówka na Kaszubach - dzień 1

Kliknij na mapę aby poznać szczegóły trasy

Całkowity dystans: 52 km

Średnia prędkość:  14 km/h

Przewyższenia: 800 m

Czas jazdy: 6 godz.

Pierwszy dzień rajdu zaczął się pogodą niemalże na zamówienie… Wspaniała słoneczna aura zachęcała do rowerowej przygody. Rajd rozpoczęliśmy w okolicach gdańskiego dworca PKP w godzinach porannych. Skąd najpierw musieliśmy wydostać się na obrzeża Gdańska. Wybraliśmy wariant wiodący nas przez całkiem niedawno zrewitalizowany Park Oruński i dalej przez południowe dzielnice Gdańska. Wytyczona trasa doprowadziła nas do miejscowości Kowale, a następnie do skrytego w lesie Otomina. Leśnymi  bezdrożami okolic spokojnego i sennego o tej porze roku Jeziora Otomin po długiej wspinaczce przedostaliśmy się do miejscowości Łapino i następnie do Czapielska. Z Czapielska nasza dalsza rowerowa wędrówka wiodła malowniczo poprowadzonym czerwonym szlakiem rowerowym wijącym się wzdłuż rzeki swoim nurtem przypominającej górski potok. To Reknica, na tym odcinku skryta w głębokim i tworzącym niesamowitą atmosferę jarze gęsto porośniętym lasem. Z jaru Reknicy trzymając się z dala od asfaltów przemieszczamy się w rejon jezior Ząbrsko i Głębokie. Te dwa cudownie położone jeziora morenowe mijamy jadąc położoną powyżej tafli wody półką leśną wznoszącą się i opadającą raz po raz. Nikt z pewnością na tym przepięknym odcinku nawet nie pomyślał o monotonii i ewentualnej nudzie… Tuż za Jeziorem Głębokie musieliśmy się zmierzyć z dość pokaźnym podjazdem do miejscowości Michalin gdzie mogliśmy jeszcze raz skryć się w leśnych ostępach. Dalszy odcinek pierwszego dnia rowerowej majówki prowadził nas rejonem naprzemiennie okalających nas łąk i budzących się do wiosny pól uprawnych pokrytych oziminą. Do celu naszej dziennej wędrówki dotarliśmy w godzinach późno popołudniowych. Gościnność Gospodarzy Agro Pod Bocianami już od pierwszych chwil pozwoliła poczuć się jak u siebie w domu… Schludne i przestronne pokoje przyjaźnie przywitały rowerowych wędrowców. Całokształtu dopełnił obficie zastawiony stół pyszności zaserwowanych nam w formie obiadokolacji. Z perspektywy tych minionych kilkunastu dni nadal się zastanawiam, czy szybkość znikania jadła z półmisków bardziej była uzależniona od wspaniałego, domowego smaku obecnych na stole dań, czy raczej od głodu i potrzeby zaspokojenia apetytu rowerzystów… a może obydwie przyczyny były prawdziwe?

Ale zasmaczysta obiadokolacja nie była wcale zwiastunem końca atrakcji dnia… wręcz przeciwnie… była swojego rodzaju aperitf-em mającym rozbudzić chęć poznawania tego co nas jeszcze czeka. Kolejnym punktem programu była piesza wędrówka w poszukiwaniu boskiej ambrozji skrytej gdzieś w lasach nad Jeziorem Piotrowskim przez złośliwe gnomy, skrzaty czy inne leśne żyjątka… po kilkukilometrowej wędrówce namierzyliśmy wspomniany magiczny napój i skosztowawszy jego boskiego smaku ruszyliśmy w dalszą leśną wedrówkę. Z niewyjaśnionych przyczyn ten magiczny napój jakimś cudem rozmnożył się w moim plecaku o kolejny antałek i zachęcając swoim pochlupywaniem skusił nas do kolejnego postoju leśnego i degustacji eliksiru… tym razem jego zawartość zaczęła skutecznie wzmacniać nasze organizmy, ale z kolei równie skutecznie plątała nogi… Tak czy inaczej, zmęczeni ale w doskonałych nastrojach dotarliśmy do bazy rajdu, gdzie już czekała na nas wspaniała biesiada przy ognisku i grillu. Zabawa tego dnia trwała do bardzo późnych godzin nocnych… w końcu to długi weekend i nikt nikogo nie będzie zrywał z łóżka o świcie i gonił do pracy …

Drugi dzień rajdu – 01.05 – Szwajcaria Kaszubska i jej wzgórza …

Rowerowa Majówka na Kaszubach - dzień 2

Kliknij na mapę aby poznać szczegóły trasy

Całkowity dystans: 62 km

Średnia prędkość jazdy:  14 km/h

Przewyższenia: 970 m

Czas jazdy: 8 godz. 15 min.

Po nieco późniejszym, obfitym i pysznym śniadaniu wyruszyliśmy z Agro Pod Bocianami na podbój Szwajcarii Kaszubskiej. Ten dość pofałdowany region Kaszub już nie raz i nie jednemu amatorowi turystyki rowerowej dawał w kość… i tym razem również nie mogło być inaczej. Na rozgrzewkę początkowy odcinek trasy dziennej prowadził zalesionym i spokojnym rejonem od Chylowej Huty do okolic Szymbarku. Tuż za Szymbarkiem rozpoczęliśmy mozolną wspinaczkę na Wieżycę. Łatwo nie było, ale wszyscy bez wyjątku sprostali zadaniu… Podczas przerwy na szczycie na złapanie oddechu, część uczestników rajdu pokusiła się o wizytę na koronie wieży widokowej. Pejzaż Kaszub z tego miejsca jest niesamowicie imponujący. Gęste połacie lasu, pośród których bez trudu można wypatrzeć porozrzucane liczne, mniejsze lub większe jeziora i jeziorka i gdzie nie gdzie widoczne malowniczo położone miejscowości. Szybki zjazd z Wieżycy skrytą w lesie niemalże górską serpentyną wszystkim wprowadził na twarze uśmiech i tym samym wynagrodził wysiłek włożony we wjazd na górę. Dalszy etap rowerowej wyprawy to wijąca się pomiędzy jeziorami pętla urozmaicona licznymi mniejszymi lub bardziej dającymi się we znaki podjazdami lub przyjemnymi zjazdami z okolicznych wzniesień. Pętlę rozpoczęliśmy od przejazdu przez przesmyk pomiędzy jeziorami Patulskim i Ostrzyckim kierując się na mocna zalesione wzgórze położone ponad północnym brzegiem Jeziora Ostrzyckiego. Jadąc dalej w Brodnicy Dolnej obraliśmy kierunek w koło Jeziora Brodno Wielki i Brodno Małe okrążając je południową – wschodnią stroną. W Zaworach przekraczając rzekę Radunię zawitaliśmy na brzegu Jeziora Raduńskiego Dolnego, które towarzyszyło nam przez kolejnych kilka kilometrów, aż do leśnych ostępów otaczających Jezioro Bukrzyno Duże. Dalej przez Czaple i Pierszczewko znów przemknęliśmy przesmykiem pomiędzy jeziorem Patulskim i Ostrzyckim. W tym miejscu zmęczenie i znaczna liczba pokonanych wzniesień na tyle dały się we znaki rowerzystom, że podjęliśmy decyzję o skróceniu zaplanowanej trasy i powrocie do bazy rajdu. Decyzja przyjęta z entuzjazmem zaowocowała koniecznością zmierzenia się z jednym z poważniejszych podjazdów w tej okolicy… niby niepozorna droga asfaltowa, ale jej nachylenie i długość nie jednemu zmiękczyły kolana. W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się jeszcze na chwilę, żeby chętni mogli zwiedzić Centrum Edukacji i Promocji Regionu w Szymbarku ze słynnym już „domem do góry nogami”, gdzie mogliśmy nabyć ważone tam gatunki chmielowego trunku wyrabianego przez tamtejszego piwowara. Zmęczeni, ale w doskonałych nastrojach wszyscy dotarliśmy do Agro gdzie czekała na nas znów równie wspaniała jak w dniu poprzednim obiadokolacja. Tym razem na zakończenie dnia skupiliśmy się na degustacji lokalnego piwa kaszubskiego i zażywaniu kaszubskiej tabaki… taki sobie przyjemny wieczór z kaszubskimi używkami. Kaszubi twierdzą, że ten co kicha po zażyciu tabaki to „chłop bez jaj” .. a co w przypadku kobiet? Tak czy inaczej wieczorny relaks i restart przed kolejnym dniem minął nam w doskonałych humorach.

Trzeci dzień rajdu – 02.05 – Kościerzyna i piknik w parowozowni…

Rowerowa Majówka na Kaszubach - dzień 3

Kliknij na mapę aby poznać szczegóły trasy

Całkowity dystans: 53 km

Średnia prędkość jazdy:  16 km/h

Przewyższenia: 570 m

Czas jazdy: 7 godz. 30 min.

Dzień, który zasłynął pod hasłem „Do sklepu przez Będomin”… otóż do wspomnianego sklepu oddalonego o 200 metrów dojechaliśmy pokonując około 15 kilometrów… ale po kolei.

Jak i w poprzednim dniu wyruszyliśmy na trasę rajdu po kolejnym już wspaniałym śniadaniu, okraszonym pysznym domowym ciastem w kilku wydaniach. Chwała szefowi kuchni…

Nasze rowerowanie rozpoczęliśmy od wizyty na wzgórzach otaczających Jezioro Grabowskie. No i tutaj miał miejsce mój błąd nawigacyjny, który zaowocował nieplanowana wizytą w okolicznym sklepie … Tak czy inaczej trasa uległa zmianie, ale w dobrym kierunku. Dzięki zmianie programu dnia rajd był urozmaicony o inne nieplanowane wcześniej atrakcje. A więc ruszyliśmy ponownie na szlak wiodący nas w kierunku Kościerzyny – celu naszej nowo zaplanowanej trasy. Po drodze odwiedziliśmy dodatkowo napotkaną fermę strusi w Rekownicy. Przemieszczając się dalej w kierunku naszego celu zahaczyliśmy jeszcze na dłuższą chwilę w Będominie i tamtejszym dworku Wybickich, w którym mieści się Muzeum Hymnu Narodowego. Dalszy ciąg rajdu to wizyta w dawnym i nieczynnym już młynie w miejscowości Kula Młyn i wizyta w osadzie Burego Misia we wsi Wętfie. To właśnie tam (i zachęcam do tego wszystkich) można kupić wspaniałe sery wytwarzane przez jej mieszkańców. Cały ten odcinek, jaki mieliśmy już za sobą to obszar, na którym przeważają łąki i pola uprawne. Jednakże nie jest to odcinek nudny i monotonny. Panoramy jakie otaczają rowerzystę oraz dość liczne jeziora i oczka wodne urozmaicające krajobraz powodują, że kilometry upływają zdecydowanie szybciej niż w rejonie leśnym. Nawet się nie spostrzegliśmy a byliśmy już w Kościerzynie, gdzie zaplanowaliśmy udział w pikniku organizowanym przez Muzeum Kolejnictwa. W czasie pikniku uczestnicy rajdu mieli okazję zobaczyć z bliska dawne parowozy oraz elementy infrastruktury kolejowej, których nie można już zobaczyć nigdzie indziej. Dodatkową atrakcją pikniku była przejażdżka drezyną i możliwość uruchomienia przy okazji innych mięśni. Smacznym dopełnieniem całego pikniku była „zasamczysta” grochówa niemalże w wydaniu wojskowym …

Droga powrotna z Kościerzyny do Agro Pod Bocianami to również polne i tylko częściowo leśne dukty prowadzące pomiędzy okolicznymi mniejszymi lub większymi wioskami. W porównaniu do dnia poprzedniego spędzonego na terenach Szwajcarii Kaszubskiej ten dzień był zdecydowania mniej wymagający wysiłku i dlatego też podjęliśmy decyzję o zwieńczeniu go kolejną dawkę przepysznego grillownia. Tak jak poprzednio i tym razem Gospodarze Agro Pod Bocianami zaskoczyli nas przygotowanym na tę okazję menu. Kolejny dzień majówki zakończyliśmy również wspaniałą zabawą przy grillu i dźwiękach gitary… wieczorną biesiadę zakończyliśmy w godzinach baaardzo późno nocnych…

Czwarty dzień rajdu – 03.05 – Droga powrotna…

Rowerowa Majówka na Kaszubach - dzien 4

Kliknij na mapę aby poznać szczegóły trasy

Całkowity dystans: 59 km

Średnia prędkość jazdy:  15 km/h

Przewyższenia: 570 m

Czas jazdy: 8 godz.

Kolejny dzień rozpoczęliśmy nieco bardziej zmęczeni niż poprzednio… ciekawe dlaczego? Może, ktoś zbyt głośno brzęczał na gitarze i nie dał spać innym … Ale w końcu po to są takie imprezy! Jedziemy się bawić i ładować akumulatory pozytywną energią. A tej na tym rajdzie było mnóstwo. Uczestnicy rajdu swoimi dobrymi humorami i nastrojami pomimo zmęczenia dość wymagającymi dystansami dziennymi i terenem jaki zafundowały nam Kaszuby, ochoczo przystępowali do pedałowania każdego dnia. Ostatni dzień majówki – dzień powrotu do Trójmiasta rozpoczęliśmy podobnie jak poprzedni dni od pysznego śniadania zwieńczonego tradycyjnym kaszubskim smakołykiem – ciepłymi posypanymi cukrem pudrem ruchankami … PYCHA!!! Pełni energii ruszyliśmy w kierunku Gdańska. Pierwszym charakterystycznym punktem na naszej trasie był przejazd okolicami Jeziora Łąkie i okolice nieczynnego o tej porze roku Ośrodka Narciarskiego  Trzepowie. Jadąc dalej nie mogłem sobie odmówić, żeby nie pokazać wszystkim panoramy jaka się rozpościera ze szczytu stoku narciarskiego w Przywidzu. Wspinaczka na stok wymaga więcej niż mniej wysiłku i nie jest to sielankowa przechadzka, ale widok i zjazd ze stoku wart jest  tego wysiłku. Będą w Przywidzu koniecznie trzeba zawitać nad brzegiem otulonego leśnym gąszczem Jeziora Przywidzkiego. O tej porze roku jeszcze senne, ale już bliżej lata przyciągające znaczne grupy turystów na wypoczynek. Tym bardziej dlatego warto zawitać nad jego brzegiem jeszcze przed pełnią sezonu turystycznego. Przemieszczając się dalej w kierunku gdańskiej cywilizacji pokusiliśmy się jeszcze o piknik nad brzegiem Raduni w okolicach Kolbud, skąd już nowo wybudowaną drogą rowerową dotarliśmy do lasów otomińskich, w których zahaczyliśmy jeszcze o dawną kopalnię bursztynu na Bursztynowej Górze. Naszą rowerową majówkę zakończyliśmy wjeżdżając do Gdańska od strony jego południowych dzielnic i kończąc rajd w okolicach dworca głównego PKP.

Podsumowanie

Formuła naszych rajdów jest tak opracowana, żeby jego uczestnicy mogli wygodnie i bez zbędnego obciążenia przemierzać zaplanowaną przez organizatora trasę. Układając scenariusz wyprawy obieramy w jednym z reguły dość komfortowym obiekcie noclegowym bazę wypadową rajdu. Do bazy rajdu uczestnicy dostają się we własnym zakresie. W tym przypadku wszyscy dojechaliśmy na rowerach z Gdańska. W obranej bazie uczestnicy rajdu mają możliwość skorzystania z noclegu, wyżywienia oraz mogą tam zostawić swoje bagaże co z kolei pozwala na realizację przejazdu trasą tylko z niezbędnymi rzeczami. Nie ma potrzeby zabierania ze sobą ciężkich sakw. Wystarczy mieć ze sobą lekki i poręczny plecak. Majówkowa propozycja pokazała jeszcze jedną bardzo istotną zaletę tego typu wypoczynku. Zaletę, która powinna zachęcić do takich ofert właścicieli firm. Mianowicie, pomimo tego, że uczestnicy rajdu nie znali się wcześniej bardzo chętnie ze sobą współpracowali niemalże na całej kilkudniowej trasie a organizator może liczyć na wsparcie nowopoznanych osób za co należą się wszystkim uczestnikom rajdu serdeczne podziękowania …

Moi Drodzy tym samym wszystkim Wam bardzo dziękuję za udział i wzajemne wspieranie się podczas zmagań z trudnościami jakich dostarczyły mocno pofałdowane rejony Kaszub…

Rodzaj podłoża trasy

Nawierzchnia wybranych tras była bardzo urozmaicona. Poruszaliśmy się częściowo drogami asfaltowymi, szutrowymi lub leśnymi duktami. Cechą wspólną wszystkich wybranych dróg jest minimalny ruch samochodów oraz możliwość przejazdu rowerem turystycznym, niekoniecznie górskim na grubych oponach.

O naszych pozostałych propozycjach rajdów i wypraw rowerowych dowiesz się regularnie odwiedzając naszą stronę internetową z info o ofercie rajdów (TUTAJ) raz funpage na Facebook-u (TUTAJ).

Zajrzyj i dowiedz się, gdzie w najbliższym czasie zabierzemy amatorów rowerowych  zmagań…

.

Autor: Piotrek Książek

Zdjęcia: materiały własne

Mapy: Traseo.pl