Szlak testowany lubimyrowery-favik-bike  – test grudzień 2015 r.

Stan aktualny na dzień testu. Szlak Green Velo na niektórych odcinkach jeszcze w trakcie budowy lub modernizacji. 

Uwaga! Ślad GPX odzwierciedlony na mapie ze względów technicznych jest uproszczony. Jego zarys przebiegu jest zgodny z przebiegiem przejazdu. Dla zainteresowanych dysponujemy dokładnym przebiegiem, który możemy przesłać e-mailem w formacie GPX lub KML.  

Pobierz ślad GPX

Jak korzystać z map na stronie LubimyRowery.pl? – Przeczytaj TUTAJ

Długość szlaku: 235 km

Początek odcinka szlaku: granica województwa Lubelskiego i Podlaskiego. Przeprawa promowa na Bugu w miejscowości Niemirów.

Koniec odcinka szlaku: Białystok. Dworzec PKP.

Trudność

Biorąc pod uwagę łączną długość odcinka szlaku należy go zakwalifikować do średniej klasy trudności. Jeżeli podzielimy prezentowany fragment trasy na mniejsze odcinki dostosowane długością do własnych możliwości możemy go nawet zakwalifikować jako łatwy. Możliwy również przejazd rodzinny.

Oznakowanie

Oznakowanie trasy wykonane według jednolitego standardu i na testowanym odcinku dość dobrej jakości. Znaki w formie pomarańczowych tabliczek szlakowych z logo Green Velo rzucają się w oczy z dużych odległości. Większe tablice kierunkowe lub informacyjne w tej samej kolorystyce czytelnie oznajmiają o rozjazdach i kierunkach prowadzących do ciekawych miejsc. Dodatkowo zamieszczono również znaki informujące o skrzyżowaniach z innymi szlakami rowerowymi.

Błędy w oznakowaniu:

Mielnik – brak oznakowania na skrzyżowaniu kierującym na łącznik (Łącznik 206) do przeprawy promowej w Mielniku i dalej w kierunku Gnojna.

Tuż za Nową Wolą – rozpoczyna się nowy odcinek wydzielonej drogi dla rowerów prowadzącej wzdłuż drogi krajowej 686. Brakuje informacji w którym kierunku rowerzysta powinien pojechać.

Białystok – skrzyżowanie Branickiego – Miłosza (połączenie głównego przebiegu z łącznikiem) postawiono znaki kierunkowe z błędami. Górny znak ze zdjęcia – Strzałka pokazuje, że na wprost prowadzi łącznik i główny przebieg. Prawdą jest to co na dolnym znaku.

Green Velo - Błędne oznakowanie

Na odwrocie tego znaku są tablice informujące inaczej. I to co pokazują jest zgodne z prawdą. 

Green Velo - Oznakowanie poprawne

Opis szlaku

Trasa Green Velo zaczyna się w miejscowości Końskie (woj. Świętokrzyskie) i ciągnie się wzdłuż granic z Ukrainą, Białorusią i Litwą kończąc swój bieg na przedmieściach Elbląga. Przebieg trasy został poprowadzony przez 5 Parków Narodowych, 15 Parków Krajobrazowych, 26 specjalnych obszarów występowanie ptaków oraz 36 miejsc ochrony fauny lub flory. 

DZIEŃ VII – Mielnik – Kleszczele

Przejazd przez Podlasie rozpoczynamy przy nieczynnej o tej porze roku przeprawie promowej w Niemirowie. Niestety ze względu na niski stan wody w Bugu przeprawa również nie była czynna w sezonie letnim. Kolejna przeprawa promowa na drugą stronę Bugu znajduje się w Mielniku i czynna jest również w okresie od wiosny do jesieni (brak szczegółowych informacji o terminach działania przeprawy). W niedalekiej odległości od przeprawy zlokalizowano MOR. Na Podlasiu wyglądają one inaczej niż w Lubelskiem (ale o tym w podpunkcie dotyczącym infrastruktury – poniżej). MOR zlokalizowano w oddaleniu od przebiegu szlaku na najdalej wysuniętym na wschód skrawku Niemirowa. Za to miejsce jest wspaniałym punktem widokowym na panoramę Bugu. Jedziemy dalej w kierunku Mielnika na całym odcinku lokalną drogą asfaltową o nieznacznym ruchu samochodów. Po drodze mijamy kilka śpiących o tej porze dnia wiosek. Na całej długości odcinka do Mielnika poruszamy się na przemian obszarem wiejskim i leśnym. Żadnych znaczących  i porywających atrakcji poza urokliwymi jesiennymi krajobrazami. Ukształtowanie terenu dość pofałdowane i zmuszające do kilkukrotnej wspinaczki na niewielkie, ale dość mozolne wzniesienia. W Mielniku na chwilę zawitaliśmy na nabrzeże przystani promowej – również nieczynnej o tej porze roku. Jak się dowiedzieliśmy od mieszkańców w Mielniku prom kursuje tylko do 01.11.

Jadąc w kierunku naszego celu dnia (Kleszczele), mankamentem trasy mającym niekorzystny wpływ na komfort i wygodę jazdy były szutrowe odcinki dróg na niemalże całej długości pokryte „tarką”. Oczywiście przejazd jest możliwy każdym rodzajem roweru turystycznego, ale wymaga częstej zmiany toru jazdy i częstego lawirowania obciążonym rowerem pomiędzy poprzecznymi nierównościami. Ten dyskomfort dotyczy niemalże całej długości odcinków dróg utwardzonych szutrem. W terenie zabudowanym w kilku miejscach pozostawiono jako nawierzchnię stary „zabytkowy” bruk (miejsca na mapie Traseo oznaczone Waypointem ze zdjęciem. Miejscowości z brukiem: Kleszczele – ok.150m, Dobrowoda – ok. 400m, Miedwieżyki – ok. 600m, Nurczyk – ok. 700m, Sokóle – ok. 300m), który jest jednym z gorszych rodzajów nawierzchni jaki można zaproponować rowerzyście. Oczywiście można przejechać poboczem wydeptaną ścieżką i tak też uczyniliśmy. Faktem jest, że są to odcinki utrudniające przejazd, ale druga strona medalu jest taka, że bruk pozostawiono w wioskach z dużą ilością starych domów drewnianych i tenże właśnie niewygodny kamień nadaje im specyficznego klimatu – klimatu, który zostanie utracony, gdy zmienimy go na asfalt lub inną komfortową nawierzchnię. Dlatego w tych przypadkach warto się przemęczyć kilka razy po kilkaset metrów i poczuć specyfikę i unikalny klimat regionu.

W miejscowości Nurzec Stacja należy uważać na dość wysokie krawężniki wjeżdżając na teren MOR-u. Miejmy nadzieję, że gmina postara się o obniżenie wjazdów na jego teren.

Ogólnie całość odcinka pomimo tych kilku mankamentów odebraliśmy bardzo pozytywnie. Wspaniały region gdzie można się rozsmakować w wolniej płynącym czasie, ciszy, spokoju i gościnności okolicznych mieszkańców. Odcinek szlaku przepełniony wspaniałymi pejzażami Podlasia i obrzeży Bugu. Smaku i kolorystyki regionowi dodają stare, ale miejscami doskonale zachowane lub gustownie odrestaurowane drewniane domy wiejskie. Przyjazd odcinkiem zakończyliśmy w Kleszczelach.

Nocleg: Noclegi – Kleszczele, pl. Parkowy 11. Wolno stojący dom w centrum. Przestronne pokoje z łazienkami i dostępem do kuchni. Rowery można wstawić do budynku mieszkalnego. Brak internetu. Można mieć zastrzeżenia do czystości w kuchni.

DZIEŃ VIII – Kleszczele – Gruszki

Kolejny dzień kontynuacja poprzedniego … czyli wspaniały wschód! Piękne i rozległe lasy a wśród nich skryty szlak GreenVelo. Pomimo dość wietrznej aury bezproblemowo pokonywaliśmy kolejne kilometry. Jedynym obszarem odkrytym a jednocześnie dość nudnym i monotonnym był odcinek Dubicze Cerkiewne – Hajnówka. Na szczęście wiatr wiał nam w plecy i szybko uporaliśmy się z jego asfaltową nawierzchnią… ot taka rowerowa autostrada. Do całego przebiegu trudno mieć większe zastrzeżenia. Ogólnie odcinek poprowadzony dobrej jakości drogami w dużej części asfaltowymi lub szutrami. Niestety szutrowe odcinki również dotknęła przypadłość tego typu dróg (chyba w całej Polsce) –  niewygodna „tarka”. Oczywiście jest ona przejezdna, ale spowalnia tempo jazdy i jest mało komfortowa dla sprzętu i rąk i czterech liter rowerzysty. Na dzisiejszym etapie widoczne są ślady prób poprawy tego stanu poprzez miejscowe wysypywanie mieszanki piasku i drobnego żwirku. Czy to pomoże? Na pewno złagodzi, ale czy utrzyma się na długo? Cóż zrobić – taka technologia budowy drogi…

Zastrzeżenia można mieć do MOR-a Stara Białowieża usytuowanego przy Dębach Królewskich Brakowało najważniejszego elementu – wiaty. Szkoda bo wiata to kluczowy element tego tworu infrastruktury. Niedaleko (około 150m) został zlokalizowany dość pokaźny kompleks rekreacyjna z wiatami służący nadleśnictwu do organizacji różnego rodzaju imprez plenerowych.

P1070966

Tak czy inaczej odcinek szlaku równie ciekawy co dnia poprzedniego. Całość jego przebiegu prowadzi urozmaiconym rejonem (poza odcinkiem Dubicze Cerkiewne – Hajnówka – tam jest dość nudno. Może dlatego, że to długi asfaltowy odcinek wiodący cały czas na wprost). Szczególnie interesujące są obszary leśne Puszczy Białowieskiej niestety już dość mocno trzebionej przez leśników. Natrafiliśmy co najmniej 5 magazynów drewna na odcinku około 20 km.

Bardzo ciekawe i przyciągające uwagę są odcinki szlaku wiodące przez charakterystyczne w tym regionie niewielkie wioski i małe miejscowość. Różnorodność kolorystyczna i harmonia układu starych domów robi bardzo pozytywne wrażanie estetyczne.  Czego z kolei nie można powiedzieć o trasie prowadzącej przez samą Hajnówkę. Jedyny element godny uwagi podczas przejazdu przez Hajnówkę to coś co swoim kształtem przypomina amfiteatr i zlokalizowane jest w parku w sąsiedztwie MOR-a. Plusem takiego przebiegu jest ominięcie dróg o znacznym natężeniu ruchu samochodowego i częstych przejazdów przez drogi dla samochodów, ale przebieg taki wymaga zrobienia pętli przez miasto. Tak czy inaczej turysta rowerowy chcący zobaczyć ciekawostki Hajnówki wjedzie do jej centrum. Natomiast ten, który chce po prostu przez nią przejechać pojedzie najkrótszą drogą właśnie przez miasto.

Ogólnie dzień można podsumować, jako udany kawałek szlaku poprowadzony w bardzo atrakcyjny sposób. Wymienione mankamenty z pewności nie będą w stanie przyćmić ogólnego pozytywnego wrażenia.

Nocleg: Pensjonat Ostoja, Gruszki 14. Wspaniałe, klimatyczne miejsce. Estetyczne, czyste i zadbane pokoje z łazienkami. Dostęp do kuchni, ale lepiej skorzystać z wspaniałej kuchni oferowanej przez Gospodynię. Do dyspozycji salon z TV. Rowery w garażu. Dostęp do internetu, ale bardzo słabej jakości.

DZIEŃ IX – Gruszki – Supraśl

Dzień zaczynamy od walki z pierwszym od dłuższego czasu przymrozkiem … Ruszamy asfaltowym dywanikiem z Gruszek pod Narewką i jedziemy w kierunku pierwszego MOR-a. Po drodze krótki postój przy paśniku dla żubrów. Są! Jakieś takie niewyraźne … może to ta mgła gęsta jak mleko. Jedziemy dalej. Cały czas asfalt, a po około 3 km szuter… i tutaj zdziwienie – bez TARKI??? Jak to możliwe… okazuje się, że można zbudować drogę szutrową bez tarki. Kolejny odcinek po zmianie kierunku to znów asfalt i kolejne spotkanie z żubrami skąpanymi we mgle i promieniach wschodzącego słońca. Krótka sesja fotograficzna i ciśniemy dalej asfaltowym odcinkiem drogi lokalnej przez około 15km. Po drodze mijamy jednego MOR-a w Siemianówce i ładnie wyglądającą cerkiew.  Od Tarnopola wjeżdżamy znów na szuter – również bez tarki i po raz kolejny zastanawiamy się „jak oni to robią?”… dalej znów przeplatanka z dróg bitumicznych i utwardzonych szutrowych. W miejscowości Nowa Luka wjeżdżamy na nawierzchnię asfaltową, którą poruszamy się aż do Nowej Woli – na tym odcinku poruszamy się drogą wspólnie z samochodami, ale ruch jest na tyle mały, że możemy się przemieszczać swobodnie i w miarę bezpiecznie – raczej trudno tutaj napotkać samochód w ruchu. Sporadycznie mijają nas pojedyncze auta lokalnych mieszkańców.  Tuż za Nową Wolą wbijamy się na nowy odcinek wydzielonej drogi dla rowerów prowadzącej wzdłuż drogi krajowej 686. Należałoby tutaj poprawić oznakowanie a w zasadzie je ustawić. Brakuje informacji w którym kierunku rowerzysta powinien pojechać.

Po około 2-3 km znów jedziemy drogą wspólną z samochodami. Poruszamy się szosą aż do miejscowości Waliły Dwór gdzie na krótki moment wjeżdżamy na drogą rowerową wydzieloną o nawierzchni z kostki. Dalej jadąc w kierunku celu dnia – Supraśli – jeszcze kilka razy zmieniamy nawierzchnię. Ogólnie wszystkie odcinki są dość dobrej jakości. W szczególności na pochwałę zasługują odcinki dróg szutrowych bez tzw. „tarki”. Może nie całkowicie jej pozbawione, ale to co jest to minimalny wręcz promil, nie mający znacznego wpływu na komfort jazdy. Drogi asfaltowe również bez zastrzeżeń. Jedynie w miejscowości Podzałuki mamy przejazd około 500m starym brukiem. Podczas przejazdu zwróciliśmy uwagę na MOR-y – niestety jeszcze w trakcie budowy. Na całym odcinku mieliśmy 9 MOR-ów z czego tylko 4 zostały ukończone. Na pozostałych albo praca wre, albo wymagają jeszcze uporządkowania terenu w około. W części MOR-ów stwierdziliśmy obecność kabin WC – niestety zamknięte na kłódkę??? W Supraślu MOR raczej trudno dostępny dla rowerzystów – ustawiony za płotem i zamkniętą furtką.

Co do całokształtu odcinka to trudno go jednoznacznie ocenić. Na temat krajobrazów i porywających pejzaży oraz jego wartości wizualnej raczej trudno się wypowiedzieć ponieważ niemal przez cały dzień towarzyszyła nam dość gęsta mgła, ale to co udało nam się zaobserwować bardzo dobrze świadczy o atrakcyjności rejonu. Odcinek dość mocno urozmaicony i zróżnicowany pod względem krajobrazu – na przemian odcinki leśne przeplatają się z obszarami wiejskimi w których można wzrokiem wyszukać kilka ciekawych rodzynków wśród lokalnych zabudowań. Odcinek dnia tak jak pozostałe podlaskie pozostawi w naszej pamięci pozytywne wspomnienia i jest z pewnością jednym z ciekawszych na szlaku.

Nocleg: Pokoje u Anny, Supraśl, ul. Majowa 26. Duży dom z pokojami gościnnymi. Czyste i obszerne pokoje z łazienkami. Dostęp do kuchni. Dostęp do internetu. Brak dedykowanego miejsca na rowery, można je wstawić do przedsionka przy wejściu do domu.

DZIEŃ X – Supraśl – Białystok

Ruszamy z Supraśli wczesnym porankiem. Miejscowość jeszcze niemalże śpi. Nieznaczny ruch samochodowy na ulicach, którymi się poruszamy daje dodatkowe poczucie bezpieczeństwa jazdy. Nawierzchnia drogi ogólnej dość dobra pomimo tego, że brukowa. Wyjeżdżamy z zaspanej jeszcze Supraśli na drogę w kierunku Białegostoku. Dość dobrej jakości wydzielona droga dla rowerów o nawierzchni asfaltowej mocno „falująca” i dość interwałowa, aczkolwiek nawierzchnia nie stwarza znacznych oporów dla opon naszych rowerów. Szybko połykamy kolejne kilometry pomimo miejscami dość mocnych podjazdów. Kilka chwil odpoczynku na MOR-ze i śmigamy dalej. W miejscowość Karakule kończy się wydzielona droga rowerowa i poruszamy się lokalnymi drogami ogólnymi służącymi głównie mieszkańcom jako dojazdy do posesji. Dalej za Karakulami poruszamy się ponownie wydzieloną asfaltową drogą rowerową. Wjeżdżamy do Białegostoku – od samego wjazdu do miasta zaczynają się przysłowiowe schody. Przez Białystok prowadzą dwa warianty przejazdu:

– trasa główna Green Velo

– dwa łączniki z dworcem PKP

O ile przebieg łączników jestem w stanie zrozumieć (łączy przebieg szlaku z dworcem PKP i PKS po najkrótszej trasie) o tyle przebieg głównego szlaku jest dla mnie chybiony. Nie pokazuje nic ciekawego i interesującego z obiektów Białegostoku (a jest ich bardzo dużo) i wiedzie rowerzystę całą masą skrzyżowań z sygnalizacją świetlną na której traci się mnóstwo czasu. Całość białostockiego przebiegu Green Velo poprowadzono wzdłuż chyba najbardziej ruchliwych dróg dla samochodów. Hałas i woń spalin to nie jest to czego oczekuje turysta na rowerze.  Przejazd szlakiem odcinka długości około 10 km (od wjazdu do miasta do połączenia z łącznikiem) zajął nam ponad godzinę – straconą godzinę – bo w tym czasie nie zobaczyliśmy nic z tego co może zaoferować Białystok. A to w końcu piękne miasto. Żeby zobaczyć wszystkie perełki miasta trzeba zjechać ze szlaku w stronę centrum miasta. Zdecydowanie lepszym rozwiązaniem byłoby poprowadzić przebieg szlaku od jego rogatek w kierunku na Dojlidy -> Izabelin -> Las Solnicki -> Krupniki lub w drugą stroną miasta Osowicze -> Zawady. A dla chętnych zwiedzania miasta wytyczyć dodatkowe łączniki z atrakcjami w centrum miasta. Przejazd tymi okolicami byłby zdecydowanie przyjemniejszy i z pewnością szybszy pomimo delikatnie dłuższego dystansu. A tak musimy się poruszać takimi drogami jak można zobaczyć w galerii zdjęć. Co z tego, że poruszamy się wydzielonymi drogami dla rowerów skoro wiodą pomiędzy „atrakcyjnymi ekranami”?

Atrakcyjne ekrany ...

Na trasie przez Białystok można znaleźć jeszcze kilka innych kwiatków.

MOR Park Miejski zlokalizowano po drugiej stronie ruchliwej drogi dla samochodów nie tworząc do niego dojazdu dla rowerów. Skrzyżowanie łączy cztery drogi z czego dwie posiadają wytyczone przejazdy dla rowerów, ale żadna z tych dwóch nie łączy się z MOR-em.

Podczas jazdy przez miasto w głównej mierze poruszamy się wytyczonymi drogami rowerowymi o dość zmiennej nawierzchni (asfalt i kostka brukowa), ale w miarę dobrej nawierzchni nawet w przypadku kostki. Nie wiem jak to odczują użytkownicy rowerów na cienkich kołach, ale w przypadku roweru górskiego – jest OK. Jednakże na przebiegu nitek dróg rowerowych są również i „dziury w połączeniach” mogące zagrozić bezpieczeństwu – takie jak np. ta na zdjęciu poniżej (skrzyżowanie Kopernika – Łomżyńska):

P1080160

To co prawda ewenement jedyny jaki napotkaliśmy, ale dość istotny.

Kolejna dziura (Kopernika przed tunelem Fieldorfa).

P1080163

Co do łącznika to spełnia on swoje zadanie i pozwala w miarę szybko dostać się do dworca PKP. Nawierzchnia dróg jest zmienna (asfalt, kostka) ale ogólnie dobra. Na przebiegu trasy brak interesujących obiektów wartych uwagi. Jedynie po drodze mijamy jedną okazałą cerkiew i jeden monumentalny widoczny z daleka kościół.

Ogólnie podsumowując odcinek szlaku został wytyczony niezbyt korzystnym rejonem i odniosłem wrażenie, że bez pomysłu. Szkoda bo Białystok to piękne miasto i może wiele zaoferować turyście, ale ten potencjał nie został wykorzystany i to co zostało pokazane na tym przebiegu to skrzyżowania, drogi szybkiego ruchu i masa samochodów. Można było szlak wyprowadzić na obrzeża miasta i połączyć z centrum łącznikami.

Infrastruktura na szlaku

Do dyspozycji rowerzysty na trasie Green Velo funkcjonuje sieć Miejsc Obsługi Rowerzystów (MOR), na których można odpocząć lub schronić się przed niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi w wybudowanych wiatach. MOR-y rozlokowane są średnio co 10 km i często zlokalizowane są przy ośrodkach kultury lub sportu, remizach strażackich lub innych miejscach atrakcyjnych z punktu widzenia turysty. Podlaskie MOR-y to proste, ale funkcjonalne i estetyczne konstrukcje. Zadaszenie z dwiema ścianami w miarę skutecznie chroniące przed wiatrem i deszczem. Stojaki rowerowe w kształcie odwróconego U. Na niektórych toalety. Każdy MOR wyposażono w poglądową mapę szlaku z zaznaczeniem bieżącej lokalizacji i okolicznymi atrakcjami. Według mnie podlaskie MOR-y są praktyczniejsze i bardziej „dbają” o komfort rowerzysty korzystającego z tego dobrodziejstwa. Podstawową ich zaletą jest wstawienie do konstrukcji wiaty dwóch ścian narożnych, które w zdecydowanie większym stopniu ochraniają przed wiatrem. Kolejnym korzystnym rozwiązaniem podlaskich miejsc odpoczynku jest zastosowanie na całej powierzchni użytkowej MOR-a kostki brukowej, a nie tak jak w lubelskich częściowo kostki a częściowo sypkiego i grząskiego żwirku, na którym nietrudno o wywrotkę. Niestety mankamentem MOR-ów w podlaskim jest ławka ze stolikiem ustawiona poza wiatą i niestety podczas niekorzystnych warunków atmosferycznych turysta pozbawiony jest dostępu do stolika np. podczas posiłków. A wiata dysponuje wystarczająco dużą ilością miejsca na stolik i ławki.

Gdyby połączyć zalety MOR-ów lubelskich (np. stolik pod wiatą) i podlaskich (dwie ściany w wiacie, kostka a podłożu) byłyby one o wiele bardziej funkcjonalne. A tak i jedne i drugie mają wady wynikające z nieprzemyślenia zastosowanych rozwiązań! Cóż, widać nie może być zbyt pięknie…

Przejezdność szlaku

Szlak w całości przejezdny dla każdego typu roweru turystycznego lub górskiego. Brak odcinków mogących uniemożliwić przejazd z sakwami lub przyczepką. Również dzieci i mniej wprawni rowerzyści (oczywiście po podzieleniu do na odpowiednie dystanse dzienne) nie powinni mieć problemów z pokonaniem tego odcinka Green Velo. Podczas testu poza kilkoma raczej łagodnymi, ale rozciągniętymi wzniesieniami nie stwierdziliśmy obecności odcinka mogącego utrudnić przejazd. Na całej długości odcinka nawierzchnia zmienna (szuter, asfalt, kostka brukowa), ogólnie dość dobra.

Atrakcje w pobliżu przebiegu szlaku lub trasy

– całość przebiegu wzdłuż brzegów Bugu i niesamowite pejzaże

– odcinek wiodący przez Puszczę Białowieską i ostoje dzikiej zwierzyny

– wiele malowniczych podlaskich wiosek, w których nadal zachował się klimat „pięknego wschodu”

Pozostałe atrakcje dość szczegółowo zostały opisane na stronie internetowej Green Velo. 

Zalecany rower do przejazdu szlakiem:  podlaski odcinek szlaku bez większego problemu można przejechać rowerem trekkingowym (turystycznym).